Wiosenno-zimowa bitwa o wpływy

6 kwietnia 2021

W marcu jak w garncu… Kwiecień plecień. Pory roku prowadzą iście zaciętą ofensywę.

W wyniku której oczywiście cierpią nasze organizmy.

Wczorajszy poranek tak pięknie przywitał słońcem, że postanowiliśmy sprawdzić, jak warunki pogodowe na naszym ulubionym Soszowie. Wiślański szlak turystyczny w Jaworniku opustoszały. Paru zaledwie takich „zapaleńców” jak między innymi ja. No cóż… Z obserwacji stwierdzić mogę, że tak chyba pół na pół. Wiosny nie widać jeszcze prawie wcale. W Beskidach gości raczej okazale przedwiośnie. Za to śniegu jeszcze zupełnie sporo. Aż żal, że nie zabrałam ze sobą sanek…

Im bardziej nasza wycieczka chyliła się ku końcowi, tym bardziej przekonywaliśmy się, że jednak chyba zima nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, bo z każdą chwilą robiło się coraz bardziej posępnie, wietrznie i po prostu zimno. Słońca co prawda nie brakowało, ale trzeba było dziarsko maszerować, by nie zmarznąć. No a dzisiejszy widok za oknem potwierdził niestety moje przypuszczenia: „pięknie” przypudrowany śniegiem miejski krajobraz, świadczy o tym, że niestety wczorajsze strachy bynajmniej nie były na lachy.

Niemniej jak zawsze nawet jednodniowy reset na soszowskim szlaku i nawet przy niezbyt jeszcze wiosennej aurze to strzał w dziesiątkę.

Hanna Grabowska-Macioszek