Tam, gdzie w tym roku mnie nie było

20 sierpnia 2022

Patrząc na to ulubione jezioro… Trochę żal…

Ale chyba za stara już jestem, by porywać się na surviwalowy wypoczynek pod namiotem. Za stara? Cóż ja piszę? To chyba dobra wymówka, a prawda jest taka, że namiot to nigdy nie była, nie jest i już zapewne nie będzie moja bajka… Nawet w ulubionych Okoninach Nadjeziornych. Za to wakacje taty z córką pod namiotem – pierwsza klasa. W dodatku oboje lubią takie klimaty. Cóż trzeba więcej, a szczególnie gdy pogoda tak dopisała, jak chyba nigdy wcześniej! W Okoninach Nadjeziornych bowiem klimat pogodowy jest dosyć specyficzny…

Taka ciekawostka i potwierdzenie na to, że historia lubi zataczać koło, bo będąc nastolatką, co roku wakacje w tymże ośrodku nad Jeziorem Okonińskim spędzałam. Spotykając tam też co wakacje tych samych ludzi, co poniektórzy z nich są nadal obecni w moim życiu. To takie przyjaźnie na całe lata, jak się okazuje. I moja córka teraz też cały rok czeka, by z wakacyjnymi przyjaciółkami się spotkać. No zatem jak tu nie jechać? Mimo, że droga koszmarna i z Katowic  to przy dobrej przepustowości na trasie 5-6 godzin. Przy dobrej. Pech niestety zawsze chce, że wracamy w trakcie takiej ulewy i zawieruchy, że chyba Okoniny płaczą za nami, starając się zawrócić nas z trasy.

 

Jak to rozwiązać za rok? Czas pokaże… Niemniej dołożę starań wszelkich, by stare kąty odwiedzić…

Hanna Grabowska-Macioszek