Na tropie Trzech Króli?

7 stycznia 2021

W śniegu podobno szukać go łatwiej? Podobno!

Uwierzylibyście w taką zimę?

Ślady odbitych zwierzęcych łapek na śniegu, to nie tylko widok z rysunków w „Kubusiu Puchatku”, kiedy to nasz Mis wspólnie z Prosiaczkiem tropili „groźne” łasice. Jak z pewnością pamiętacie, ślady te bynajmniej do łasic nie należały… Niemniej, szczególnie w lesie, czy nawet na szlaku, takie ślady przy dużym szczęściu można napotkać.

6 stycznia – Trzech Króli. W związku z panującą pandemią i brakiem tradycyjnych Orszaków organizowanych co roku z tej okazji, postanowiłam dostojnych mędrców poszukać gdzie indziej… W niemalże bajkowej krainie. Niestety wyżej wspomnianych monarchów nie napotkałam, ale za to natrafiałam na trop… śniegu! Tak, tak śniegu właśnie. Nie wierzycie? Zobaczcie na zdjęcia. I podkreślam… Nie są to zdjęcia archiwalne, ale zrobione wczoraj w Jaworniku na Soszowie. Tutaj taka ciekawostka. Przypuszczam, że nieprędko już, albo nigdy nie będę miała okazji zjeżdżać na sankach po stoku narciarskim. Takie czynności są niepożądane i zabronione… W warunkach zwykłych. Biorąc jednak pod uwagę fakt panującej pandemii, i takie ekstrawagancje mogą mieć miejsce. Być może pocieszenie słabe, bo jak wiemy ferie w rozkwicie i chciałoby się na nartach poszaleć, no ale skoro nie można, to i sanki w zastępstwie atrakcyjne być mogą. Nawet dla dorosłego i fanatycznego narciarza. Trzeba sobie jakoś radzić.

Co poza tym? Trzech Króli – brak, ale za to bałwanów nie trzech, ale mnóstwo! Tak, Soszów przeżywał wczoraj ich prawdziwe oblężenie – tych śniegowych… Żeby nie było, że wysuwam jakieś inwektywy pod adresem turystów, czy „saneczkarzy”.

Trudno niestety przewidzieć, czy nie były to jednodniowe widoki. Schodząc ze schroniska do Doliny Jawornika, razem z nami „schodził” też śnieg, a raczej spływał. Natomiast, patrząc dziś za okno – jest nadzieja na śnieżne ferie!

Poniżej zapraszam do galerii bałwanów:

Hanna Grabowska-Macioszek