Całkiem przyjemnie na Soszowie

2 stycznia 2020

Lepiej późno, niż później. Albo co najgorzej – wcale. Z lekką obsuwą otwarto jeden z najsłynniejszych ośrodków narciarskich w Wiśle Jaworniku.

 

Ci, którzy wybrali się do Wisły na Sylwestra z myślą o nartach, mieli jak sądzę lekką zgagę. Popularna Kiczera nie chodzi w ogóle, a Soszów otwarto dopiero 31 grudnia. Na szczęście warunki pogodowe jak na razie poprawiły się na tyle, że przy pracujących bezustannie armatkach naśnieżających, jest szansa na całkiem niezłą jazdę. Trzeba uczciwie przyznać, że włodarze tejże stacji narciarskiej dołożyli wszelkich starań, by z końcem starego roku, narciarską twarz zachować. Trasy są przygotowane na przyzwoitą 5-. Ten minus za to, że otwarta została zaledwie jedna. No ale dobrze to niż nic. Wierzę, że jeśli pogoda dopisze, to na ferie ruszą wszystkie z pięciu dostępnych.

A dziś jakże obłędna pogoda! Na narty wręcz idealna! Lekki mrozik, lekki! I Słońce. No po prostu bajka. Tak wspaniale to już dawno chyba się nie jeździło. Jak to doświadczenie uczy (a niekiedy bardzo dotkliwie!), gdy za duży przymrozek, to z jazdy na nartach żadna frajda. Człowiek wraca potem do domu niczym kawał zamrożonego lodu. Palce u rąk i nóg niemal nadają się do amputacji, a u nosa wiszą lodowe sople. No to co to za przyjemność z szusowania?

Drodzy Czytelnicy, Amatorzy białego szaleństwa, korzystajcie, póki warunki i czas. Wszak długi weekend wnet!

Hanna Grabowska-Macioszek