Na koniec sezonu? Szczyrk

8 marca 2022

Aczkolwiek narciarsko tak oblegany, że nic nie wskazuje na to, by sezon chylił się ku końcowi. Póki śniegu nie zabraknie… to zawsze można go wyprodukować.

Bo taki właśnie dominował na stokach Szczyrku. A zatem tylko zbyt wysokie temperatury mogłyby stanowić tu problem. A patrząc za okno, no to zima odpuścić nie chce. Sama w swojej „karierze” narciarza pamiętam, że kiedyś nawet w maju na stoku właśnie w Szczyrku jeździłam… Ale dawne dzieje… Ten z lat mojej wczesnej młodości nijak nie przypomina tego dzisiejszego… W końcu! Od zawsze bowiem w miasteczku tym typowo kojarzonym z narciarstwem był tak wielki potencjał, że aż dziś, że dopiero tak późno ktoś go wykorzystał. Teraz można śmiało powiedzieć, że to najlepszy kompleks narciarski w Polsce, a i według mnie konkurencyjny z co poniektórymi zagranicznymi… Serio!

Wygodne, skórzane i wieloosobowe kanapy, zakrywane i kolorowe. Gondole i solidne zaplecze gastronomiczno-sanitarne, a trasy… niektóre tak przygotowane, jakby po stole się śmigało. Kiedy przypomnę sobie „gleby” z rozklekotanych orczyków, czy zatrzymywanie się na stronę w lasku, albo… co uważam za jedno z najbardziej ekstremalnych zachowań wychowawczych, albo niewychowawczych zastosowanych przez moich rodziców – jazda pomiędzy drzewami poza trasą, bo trasa była tak wydarta, że tylko w tymże lesie była możliwość jakiejkolwiek jazdy.

Niemniej wspominam to dobrze… kanapki zrobione przez mamę, herbatka z cytrynką w koszmarnie parzących palce kubkach… Dopiero dużo, dużo później wprowadzono te styropianowe. Dziś picie z plastiku i to pewnie najmarniejszej jakości? Nie do pomyślenia… Jak i wspominana sytuacja z jazdą w lesie. I… czekooolaaada. Oj tak to był obowiązkowy element ekwipunku narciarza.

Pod tym względem niewiele się zmieniło. Wciąż korzystam z własnego termosu i własnej herbatki, kanapek (taka różnica, że dziś ja robię je dla córki), a o czekoladzie zawsze pamięta mój mąż.

I czekolada ta, jak sądzę, tym razem w dużej mierze pozwoliła mi przetrwać, choć i tak do domu wracałam zamrożona na sopel lodu… Ubrałam się po prostu za lekko, myśląc, że już wiosna, a tu -4. Tak, czy siak, sezon uważam za całkiem udany, a wyjazd do Szczyrku przywołał najlepsze wspomnienia.

 

Jeśli ktoś nie schował jeszcze sprzętu narciarskiego, niech do Szczyrku wyskoczy choćby na jeden dzień. Szczerze polecam!

Hanna Grabowska-Macioszek