Giewont we mgle – wyprawa bez widoków, ale z charakterem

16 listopada 2025

W Kuźnicach ruszałam w deszcz i mgłę, które od początku dawały jasno do zrozumienia, że łatwo nie będzie.

Już na pierwszych podejściach czuć było, jak wilgoć wsiąka w ubrania, a powietrze robi się coraz chłodniejsze. Im wyżej, tym mokre skały zaczynały bardziej zdradziecko ślizgać się pod butami, a łańcuchy chłodziły dłonie, przypominając, że każdy krok trzeba stawiać z pełną uwagą.

Gdy dotarłam na szczyt – zero widoczności. Tylko biała, gęsta mgła i wiatr, który jasno pokazywały, kto tu rządzi. Nie było widoków, nie było panoram, tylko surowość gór w najczystszej postaci. A mimo to właśnie w tym było coś pięknego. Cisza, klimat tajemnicy i to poczucie, że zdobywam Giewont takim, jakim bywa naprawdę, a nie tylko z pocztówki.

To wejście zostanie mi w głowie na długo – mokre, wymagające, ale pełne satysfakcji i własnej małej dumy.

Maja Górnik