Gdy jesień jeszcze łaskawa

5 listopada 2025

Soszów zdobywać czas…

Uważać jednak trzeba, bo nawet tak stosunkowo nieduże wzniesienie, może zafundować wiele zaskoczeń. Niekoniecznie pogodowych. O tej porze roku nawet w wiślańskich górach możemy spodziewać się raz słońca, które potrafi jeszcze cudownie ogrzać i wiatru tak zimnego i przeszywającego, że nawet późniejsza kąpiel we wrzątku nic nie daje i przeziębienie znów puka do drzwi, albo gardła, bo od niego zwykle wszystko się zaczyna. A tej jesieni nie opuszcza mnie prawie wcale.

No trudno… takie uroki jesieni w górach. Kolorowej – jakże pięknej. I smacznej, bo w ulubionym schronisku wszystkie jej smaki czekają na przemarzniętych turystów. Chyba po raz pierwszy w życiu temperatura zupy, której sama sobie niemal do wrzenia nie podgrzałam, zaspokoiła moje gusta. I nie musiałam prosić o dogrzanie. Grzybowa co najmniej konkurencyjna do zupy mojej mamy!

Co potrafi zatem bardzo zaskoczyć na pieszym turystycznym szlaku? Mnogość samochodów. Momentami naprawdę trzeba uważać i jest to powiem dosadnie – wkurzające. Nie po to wybieram się na szlak, by martwić się, że ktoś mnie rozjedzie. Czy naprawdę już tak musimy zdobywać szczyty? To szczyt ale LENISTWA! Nie lubisz gór, nie lubisz spacerować, czy jakkolwiek się poruszać, nie preferujesz podziwiania beskidzkiej przyrody, zostań w domu, bo smród spalin jest po prostu przykry. Jeśli masz za nic innych turystów, górskie pejzaże, to może trafi inny argument: nie szkoda tego auta? Zasapie się pod górę gorzej niż jego właściciel, wędrujący pieszo. Oczywiście nie dotyczy to obsługi lokalnej gastronomii, która musi dowieźć zaopatrzenie.

Warto mimo wszystko korzystać z pogody, a szczególnie, gdy mamy możliwość cieszenia się nią w górach.

Hanna Grabowska-Macioszek