Patrząc na te tłumy, jest zupełnie prawdopodobne.
A chodzi o słynny obraz samego Leonarda da Vinci „Dama z łasiczką”, bądź „Dama z gronostajem”, bo tak naprawdę dociekań, jakież to zwierzątko zostało uwiecznione obok damy, było całe mnóstwo. Raczej to gronostaj, a łasiczka to określenie potoczne. Mnóstwo za to turystów gromadzi się w kolejce, by zacne płótno zobaczyć. I to skłania do refleksji, że kiedy się już coś widziało tak wiele razy i jest to właściwie tak blisko nas, nie robi już wrażenia. A tym czasem odwiedzający z całego świata przyjeżdżają do Krakowa do Muzeum Książąt Czartoryskich, by obraz zobaczyć. To tak jak do Paryża, by pokłonić się przed Mona Lisą.
Skąd obraz Leonarda wziął się w Krakowie? Został po prostu zakupiony przez samego księcia Adama Jerzego Czartoryskiego, około 1800 roku. Obraz ten przedstawia Cecylię Gallerani, kochankę księcia Ludovica Sforzy, i został namalowany około 1489-1490 roku. Obecnie można go podziwiać w Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie, będącym oddziałem Muzeum Narodowego w Krakowie. Płótno to jedno z najcenniejszych dzieł sztuki, znajdujących się w Polsce, warto też podkreślić, że to jedyny obraz Leonarda da Vinci w polskich zbiorach. Ciekawostką jest na pewno sam gronostaj. Tu ma znaczenie symboliczne. Gronostaj bowiem był emblematem księcia Sforzy, a także może symbolizować to, że Cecylia jest przy nadziei. Podobno.
Dla mnie każdorazowa wizyta w Krakowie to ogrom wspomnień. Zarówno rodzinnych, jak i przyjacielskich. I cieszę się, że tym razem towarzyszyła mi córka. Już tak bardziej świadomie, bo swoje pierwsze wizyty tamże niemal w 100 procentach przesypiała w wózeczku.
Kraków jak zawsze zachwyca! I obowiązkowe punkty trzeba zaliczyć! I był to piękny reset od codzienności. Oby takich było jak najwięcej, bo nic tak nie wietrzy umysłu, jak przebywanie w miejscu, w którym tak doskonale historia łączy się teraźniejszością. A połączenie pociągiem z Katowic jest po prostu idealne!






Hanna Grabowska-Macioszek