Lubię wracać tam, gdzie byłam już…

2 września 2026

Gdy dodatkowo w pakiecie ma się doborowe towarzystwo, a i okazja zacna, to wszystkie drogi muszą poprowadzić do Wrocławia.

Czas na wspominanie wakacji trwa. A ja cofam się do ich startu, który przyniósł w nieoczekiwanym prezencie piękny Wrocław. Jako największa fanka Krakowa, przyznaje, że wrocławski Rynek wygrywa dla mnie z krakowskim. Jest unikatowy i zachwyca turystów z całego świata. Dziś tak popularne city breaki wydają się być idealne, by go odwiedzić. I goście z zagranicy korzystają bardzo chętnie.

Jego ponowne odkrywanie – tym razem w znacznie wygodniejszym niż ostatnio obuwiu – było prawdziwą przyjemnością. Mimo nieprawdopodobnego upału… Tak, niestety trafiłam na ten właśnie najgorętszy weekend lata.

No ale co tam! Poradziliśmy sobie. W towarzystwie rodzinnym, gdy ma się za sobą 18 wspólnych lat, a właściwie 21 i świętuje nie tylko te wyjątkowe daty, ale i zakończenie roku szkolnego, tym razem przełomowego i szczególnie wymagającego, to żaden upał niestraszny. Aczkolwiek niezwykła kolekcja Muzeum Narodowego bardzo mocno tym razem konkurowała z przyjemnym chłodem okazałego gmachu instytucji. Jeśli będziecie we Wrocławiu koniecznie wybierzcie się do Muzeum. Odkryjecie nieprawdopodobnie piękne malarstwo różnych epok i pędzli najwybitniejszych nie tylko polskich artystów. Malczewski, Makowski, Chełmoński, Boznańska, Gierymski i wiele, wiele innych. W tym także słynny obraz Bernarda Bellotto zwanego Canaletto – „Wjazd Jerzego Ossolińskiego do Rzymu w roku 1633”.

Obowiązkowo – Wrocław Arena i słynna Iglica. Tam pod arkadami można poszukać schronienia nie tylko przed upałem, ale i ucieszyć oko pokazem tańczących fontann. Przy okazji polecam pyszne lody włoskie!

Mierząc się z upałem, odkryciem z pewnością było piękne kąpielisko niemal w samym sercu tego ogromnego i najcieplejszego w Polsce miasta. Kto by przypuszczał, że w trakcie takiej wycieczki przyda się strój kąpielowy? Każdy wyjazd to wszak nieustające pasmo zaskoczeń…

Odkryciem były też całkiem fajne murale przy Muzeum Narodowym. Natomiast „naszej” kłódki Moście Tumskim nie potrafiliśmy znaleźć. Tyle ich przybyło od tamtego czasu…

Hanna Grabowska-Macioszek