Ślub w zagrodzie

2 października 2015

– Chcę podzielić się z Czytelnikami tym, co najbardziej zapadło mi w pamięci w trakcie wyprawy do Egiptu – pisze kolejna uczestniczka naszego konkursu na ciekawą przygodę wakacyjną. Sądzę, że wszyscy będą zdumieni! – Wyszłam za mąż! Ale o tym trochę później – rozpoczyna swoją opowieść Emilia Mikłasz.

 

P1110530Nie mogłam się doczekać lotu samolotem, chociaż przyznam, że po godzinie już miałam dość. Siedzenie i patrzenie za okno, gdzie widać ciągle chmury i nic poza nimi. Gdy zbliżaliśmy się do celu naszej podróży, zapadł już wieczór, dokoła było ciemno, a ja nie mogłam napatrzeć się na piękne miasto, które z góry wyglądało jak z bajki. Oświetlone sieci dróg, budynki zrobiły na mnie ogromne wrażenie.

Po wylądowaniu, oczekiwałam,  że gdy opuszczę samolot „uderzy we mnie” ciepło, jak mówią niektórzy, lecz tak się nie stało. Gdy odebraliśmy bagaże oraz przeszliśmy przez wszystkie niezbędne procedury, skierowaliśmy się do autokaru, który zawiózł nas do hotelu.

Kolejnego dnia poznawaliśmy okolicę, ciekawe miejsca, które znajdowały się na naszym terenie. Do dyspozycji mieliśmy trzy ośrodki, każdy miał swoje zalety; aquapark, który był rajem dla mojego brata: kilka basenów, zjeżdżalnie. Zdecydowanie to tam lubił spędzać najwięcej czasu. Nasz ośrodek, w którym mieszkaliśmy, miał specjalne miejsce, namiot na wieczorne animacje, piękny długi hol i bez wątpienia był największy, robił wrażenie. Znajdował się przy plaży, tam mogliśmy leżeć przy morzu lub basenie, zjeżdżać i miło spędzać czas.

Mijał dzień po dniu i zdecydowaliśmy się na wycieczkę na wyspę Paradise. Już w porcie bardzo blisko podpłynął do nas żółw, zaraz wszyscy zaczęli go fotografować, zaskoczeni jego obecnością. Rejs trwał dość długo, ale gdy podpłynęliśmy na miejsce, każdy przyznał, że było warto. Najpierw pozwolono nam nurkować przy rafach koralowych, mój tata ruszył jako pierwszy i po chwili już straciłam go z zasięgu wzroku. Sama miałam opory, ponieważ woda w moim odczuciu była okropnie zimna. Gdy w końcu się zdecydowałam, musiałam wracać na naszą łódź, gdyż inna podpłynęła zbyt blisko. Po chwili ruszyliśmy dalej. Kolejnym etapem rejsu był pobyt na cudownej wyspie. Nawet nie pamiętam, ile czasu tam spędziliśmy. Jest to bardzo piękne miejsce, jednak pozwala się jedynie nacieszyć widokiem. Wyspa ta powstała prawie z samych koralowców, otoczona przejrzystą woda o pięknym kolorze. Przed powrotem mieliśmy jeszcze raz szansę ponurkować, więc szybko zebrałam się w sobie. Nie żałowałam – po zanurzeniu ujrzałam przeróżne stworzenia i rośliny, kolorowe, różnorodne ryby. Zazdrościłam mojemu tacie, gdy kolejny raz zauważył ośmiornicę czy inne egzotyczne zwierzę. Po tych ekscytujących przygodach wróciliśmy zmęczeni do hotelu. P1110362

Wybraliśmy się na jeszcze jedną wycieczkę, na safari. Mieliśmy tam jeździć na wielbłądach, quadach, osłach czy koniach. Na początku bałam się, że nie opanuję wszystkiego tak jak powinnam, ale na szczęście nie było tak źle. Czekaliśmy jeszcze na przejażdżkę na zwierzątkach, gdy zauważyliśmy zagrodę z kozami. Szybko do niej podbiegłam. Widziałam tam kilka małych i zaczęłam wręcz piszczeć z zachwytu. Wtedy podszedł do mnie starszy, niski, czarnoskóry mężczyzna. Chwycił mnie za rękę i wprowadził do tej właśnie zagrody. Byłam z początku bardzo zdziwiona, zwłaszcza, gdy jedną z nich położył mi na ramionach. Strasznie się bałam, że coś jej zrobię. Po chwili podał mi kolejną. Spędziłam wśród nich dłuższą chwilę, a gdy postanowiłam już wyjść, ten pan nie chciał mnie wypuścić. Musiałam zagrać z nim w pewnego rodzaju grę – kazał mi klaskać z nim w ręce. Zapytał mnie o imię, gdy je podałam, zaczął śpiewać: „Emila, la la la la”. Mój tata stojący za bramką nie mógł powstrzymać się od śmiechu. Gdy wreszcie do niego podeszłam, powiedział mi, że właśnie wyszłam za mąż. Do teraz mi o tym wspomina, nie dając zapomnieć o dość śmiesznym incydencie. Mój rzekomy mąż, jak się poźniej okazało, prowadził też osiołka, na którym jechałam, ciągle śpiewając wcześniejszą melodię.

Po tej wyprawie myślałam już tylko o powrocie do Polski. Bardzo szybko minął mi czas beztroskich wakacji, ale tak już jest, gdy ciekawie je spędzamy.

 

Tekst i foto: Emilia Mikłasz