Historia zatacza koło…

26 listopada 2021

…czyli Festiwal Otwarcia Muzeum Hutnictwa w Chorzowie.

Chorzów – kolebka polskiego hutnictwa powraca do swoich korzeni, otwierając miejsce, w którym historia miasta ognia, ognia hutniczego, bo jak dawna nazwa wskazuje (Królewska Huta, takie miano niegdyś Chorzów nosił) wyrosłego na hucie, będzie kultywowana, celebrowana dla następnych pokoleń chorzowian, Ślązaków, Polaków. Jak podkreśla prezydent Andrzej Kotala, w każdej chorzowskiej rodzinie były tradycje hutnicze i właśnie dla nich i by pamięć o nich zachować powstało Muzeum Hutnictwa w Chorzowie. – Jestem dumny z tego, że udało nam się tę historię poprzez tę inwestycję przywrócić do życia – podkreśla prezydent Kotala. – Kopalnie, huty dały impuls naszemu miastu w kierunku szybkiego rozwoju. To własnie dzięki hutnictwu Chorzów jest znany na całym świecie, bo wyroby z naszych hut można spotkać w różnych krajach świata. Oddajemy do użytku Muzeum Hutnictwa mieszkańcom Chorzowa, ale i nie tylko: Polski, a może nawet Europy.

Już w 1802 roku Królewska Huta była najnowocześniejsza w Europie, a dziś Muzeum Hutnictwa w Chorzowie to jedyne takie muzeum w Polsce. Jest piękne, estetyczne, okazałe, nowoczesne, ma szanse stać ikona miasta, a na pewno kolejnym obiektem, dzięki któremu Chorzów jest rozpoznawalny i kojarzony. – Zabiegamy o to, by muzeum stało się punktem na Szlaku Zabytków Techniki i służyło zwiedzającym, spełniało funkcje edukacyjne, poznawcze, społeczne. Było miejscem, w którym będą organizowane konferencje i rożne eventy też o charakterze firmowym – zaznacza prezydent Chorzowa Andrzej Kotala. A po 200 latach, choć stosuje nowe, ekologiczne technologie, hutnictwo w Chorzowie nadal czynnie istnieje.

W Muzeum Hutnictwa w Chorzowie historię przemysłu hutniczego poznamy w formie bardzo oryginalnej: przez pryzmat pracowników zakładu i ich rodzin. – Cieszę się ogromnie – mówi Stefania Penkała, chorzowianki, emerytowana hutniczka z Huty „Batory” i jedna z bohaterek wystawy stałej „Królestwo żelaza”.- To ogromne przeżycie dla mnie zarówno prywatnie, jak i zawodowo – podkreśla.

Od pomysłu do realizacji minęło 6 lat! Był to czas żmudnej, wręcz mrówczej pracy nad rewitalizacją zabytkowego obiektu i nadaniu mu nowej muzealnej funkcji. Jak mówi Andrzej Kotala pomysł był odważny i ryzykowny, ale opłaciło się! Co w podsumowaniu zatem? Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana!

Hanna Grabowska-Macioszek