… Czyli reprezentacja Polski w piłce nożnej po raz kolejny na Superauto.pl Stadion Śląski.
Tym razem gościliśmy charakterną Reprezentację Nowej Zelandii, uczestnika zbliżających się wielkimi krokami Mistrzostw Świata w 2026 roku, które po raz pierwszy będą rozgrywane na terenie trzech państw : USA, Kanady oraz Meksyku. By na nie pojechać, musimy jeszcze powalczyć. Nasi rywale po zakwalifikowaniu się do turnieju, postanowili nie marnować czasu i mierzyć się towarzysko z silnymi przeciwnikami. Padło kolejno na Polskę oraz Norwegię. Dzięki temu 9 października 2025 mogliśmy zmierzyć się na Śląsku z mocną drużyną.
W trakcie grupowych zmagań rywali reprezentacji Polski, nasi piłkarze w tym czasie mieli wolne. Trener wykorzystał zatem ten czas, by zmierzyć się z uczestnikiem najbliższego mundialu. Nasz opiekun postanowił w tym dniu sprawdzić zmienników, którzy w jakimś stopniu mogli mu dać odpowiedź, na kogo może w najbliższym czasie liczyć. Z podstawowego składu z ostatnich potyczek o punktu zostało tylko trzech zawodników: Piotr Zieliński, Przemysław Wiśniewski oraz Sebastian Szymański. Mieliśmy okazję obserwować też dwóch debiutantów: Jana Ziółkowskiego oraz Arkadiusza Pyrkę.
Stan murawy tego dnia pozostawiał wiele do życzenia, o czym nienajlepiej przekonał się Przemysław Frankowski. Uraz, jakiego doznał w tym spotkaniu, wyeliminował go w najbliższym występie o punkty. Nasi zmiennicy też nie zachwycili pomimo skromnego zwycięstwa jeden do zera. Ich występ z pewnością nie rzucił na kolana. Przed spotkaniem nad Kotłem Czarownic rozpętała się prawdziwa ulewa, przez co boisko było bardzo grząskie.
Pomimo dobrze rozpoczętej zarówno pierwszej jak i drugiej połowy, Polacy mieli duże problemy z tworzeniem dogodnych sytuacji bramkowych, na domiar złego przed przerwą mogli też stracić bramkę. Po przerwie nasz opiekun postanowił na murawę wprowadzić trochę świeżej krwi. Paweł Wszołka odwdzięczył się celnym podaniem w 46 minucie do naszego kapitana Piotra Zielińskiego, który strzałem od poprzeczki dał nam prowadzenie. Było to jedno z niewielu przebłysków naszej reprezentacji tego wieczora.
Do końca spotkania musieliśmy drżeć o wynik i nerwowo spoglądać na zegar przy kolejnych atakach rywali. Na szczęście korzystny wynik udało się dograć do końcowego gwizdka. Tym samym Kocioł Czarownic po raz kolejny okazał się szczęśliwy dla naszej reprezentacji, która pod wodzą nowego szkoleniowca Jana Urbana odniosła kolejne cenne zwycięstwo. Z pewnością znacząco wpłynie ono na morale naszej szatni przed kolejnym szalenie ważnym spotkaniem o punkty z reprezentacją Litwy. Widać gołym okiem, że w naszej drużynie coś drgnęło i forma zwyżkuje. Oby tak dalej. Do boju Polsko.
Łukasz Macioszek