Taaaki psikus! Co najmniej!

31 października 2019

Tak. No i niestety psikus jest. Czyż musi się to powtarzać co roku?

 

No taki mamy kalendarz świąt. I oczywiście nie w tym nic złego, ale czy w tym kalendarzu obowiązkowym dodatkiem jest handel chryzantemami na parkingu przed moim domem? Ten właśnie psikus powtarza się co roku! A jest on niebagatelny. W centrum miasta, w którym i tak miejsc parkingowych jak na lekarstwo, oto chryzantemiarze anektują niemalże całą powierzchnię miejsca przeznaczonego … UWAGA… do parkowania samochodów!! A nie miejsca przeznaczonego do handlu. Taki paradoks! Miejsce przeznaczone do handlu znajduje się na sąsiednim targowisku. Odległość tego targowiska do tegoż parkingu to (żeby nie skłamać) chyba nawet nie 100 metrów. Ale oni wolą na parkingu. Strach się bać! Oj tak! Powinni się bać… Wszak dziś Halloween. Żeby ktoś wkurzony, kto nie ma gdzie parkować, albo komu właśnie zastawili auto i z szyderą patrzyli, czy blondynka wyjedzie, a może uderzy w ich „cudowną” ciężarówkę, psikusa im nie zrobił!

W tym roku chryzantemiarze pojawili się dosyć wcześnie, bo już z końcem zeszłego tygodnia zaczęli wykładać te swoje przewielmożne donice. Na domiar złego kwiaty mają naprawdę piękne i niedrogie, więc na wspomniany parking w celu zakupu chryzantemy walą chyba klienci z całych Katowic. Nie trudno się domyślić, że natłok samochodów, pieszych w okolicy jest zdwojony co najmniej. Sajgon to przy tym ma na noc. Ale co ciekawe i to naprawdę wielki pozytyw w tym całym negatywie, to fakt, że regularnie sytuację kontrolują funkcjonariusze Straży Miejskiej i Policji. Pilnują porządku. I dobrze, bo buta i bezczelność chryzantemiarzy naprawdę wykracza poza wszelkie granice kultury społecznej, o osobistej nie wspominając.

Z niecierpliwością czekam na 1 listopada, bo to dzień w którym w końcu wyniosą się z „naszego” parkingu. Oby na zawsze. A na pewno na cały rok.

Hanna Grabowska-Macioszek