I znów będzie łączył w pary…

14 września 2019

Albo inaugurował spotkania z przyjaciółmi. Kultowy zegar wrócił na katowicki dworzec.

 

Kto z Was nie umawiał się „pod zegarem”? No chyba wszyscy, którzy pamiętają stare oblicze katowickiego Dworca PKP. Ot zwykły elektroniczny zegar – wtedy cud techniki, dziś generuje cudowne wspomnienia związane chociażby z pierwszymi randkami, ale nie tylko! Był też dobrym miejscem, by określić miejsce zbiórki, albo początek spotkania towarzyskiego: „Spotkajmy się pod zegarem, a potem zobaczymy, gdzie wyruszyć”?  Miejsce kultowe, a gdy co poniektórzy spóźniali się obok równie kultowa budka z hot-dogami, i gigantycznymi „hambami” potrafiła umilić czas. – O tak u Was na dworcu to są chyba największe hamburgery, jakie jedliśmy – słyszałam nie raz od znajomych z Krakowa, czy Bydgoszczy. Katowicki dworzec słynął własnie z nich i oczywiście z zegara. I wspaniale, że powrócił! Być może ponownie połączy w pary wielu ludzi? Zobaczymy? Jego powrót fetowało hucznie chyba całe miasto, bo nieprzebrane morze ludzi stawiło się na Placu przed dworcem. Była scena i muzyka! No po prostu pełna pompa. Wydarzenie wpisało się w urodziny Katowic i  na pewno było wesołym i sentymentalnym akcentem tychże urodzin.

A umawialiście się też na ulicy Stawowej koło „żaby”? (Słynna fontanna-sadzawka z przykucniętą rzeźbą żabki) . Równie kultowa jak dworcowy zegar. Aż można się wzruszyć.

Hanna Grabowska-Macioszek