„Ty nie masz nic, ja nie mam nic, on nie ma nic…

18 września 2025

– To razem właśnie mamy tyle, w sam raz tyle, żeby założyć wielką fabrykę…” A najlepiej w … Zabrzu?!?

Czyżby? Na to pytanie starali znaleźć odpowiedź inicjatorzy i organizatorzy Projektu: „Reymont – reaktywacja” – Miejska Biblioteka Publiczna w Zabrzu wraz z zaproszonymi do przedsięwzięcia gośćmi: historykami, artystami, znanymi zabrzańskimi przedsiębiorcami i znawcami tematu z pewnością lepszymi niż Karol Borowiecki, Maks Baum i Moryc Welt. O projekcie szeroko pisaliśmy w naszym marcowym wydaniu w Temacie Miesiąca, kiedy to cała maszyneria reaktywacyjna startowała. Teraz znalazła swój finał!

Przypomnijmy – Miejska Biblioteka Publiczna im. Jerzego Fusieckiego w Zabrzu znalazła sie w pierwszej dziesiątce książnic w całej Polsce realizujących projekt, ogłoszony przez Narodowe Centrum Kultury „Reymont – Interwencje” . A to, rzecz jasna, w nawiązaniu do ogłoszonego przez Senat roku 2025, jako Roku Władysława Stanisława Reymonta. – No i cóż… Rzeczywiście mamy się, czym pochwalić, bo na 700 złożonych wniosków w tym projekcie, tylko 30 otrzymało dofinansowanie, w tym nasza Biblioteka – na zaszczytnym dziewiątym miejscu w sakli całego kraju – podkreślał wówczas z dumą Tomasz Iwasiow, dyrektor zabrzańskiej MBP.

I tu załoga MBP w Zabrzu wzięła sobie za cel do udowodnienia ciekawą tezę, ze ta słynna „Ziemia obiecana” Władysława Stanisława Reymonta to właśnie Zabrze! Pomysł świetny! Zabrze – miasto bardzo mocno industrialne idealnie wręcz wpisuje się w klimat „Ziemi obiecanej”, a szczególnie niegdyś. Pomysłodawcy pochylili się zatem nad przeszłością, w której Zabrze wielu osobom tak właśnie się jawiło. Jako marzenie i szansa na lepsze, bardziej dostatnie życie. Pokazali tę aktualność, bo właściwie od początku istnienia Zabrza, od momentu, kiedy pojawia się tu przemysł, to rzeczywiście robi się to taka ziemia obiecana. I zarówno dla tych, powiedzmy tuzów finansowych: : Donnersmarcków, Ballestremowów, Schaffgotschów, ale też i poprzez takie nazwiska jak Karol Godula, czy Joanna Gryzik, które wpisują się doskonale w taki sukces zabrzańskiej ziemi. To oni tworzyli w Zabrzu przemysł i zmienili oblicze miasta… „ściągniętych” tutaj do pracy, dla których mimo, że często przeklinana ze względu na ciężką pracę w bardzo złych warunkach, była nierzadko ogromnym awansem, nadzieją. Tematem były też osiedla robotnicze, czy osiedla-ogrody.

Miejska Biblioteka Publiczna zaproponowała szereg związanych tematycznie aktywności. Odbyły się spotkania autorskie organizowane w przestrzeniach poprzemysłowych, a także wycieczki po mieście: fotograficzne – tu przewodnikiem był słynny na całą Polskę śląski fotografik i fotoreportażysta Arkadiusz Gola – i historyczne – tu swoją wiedzą podzielił się z uczestnikami znany historyk muzealnik Piotr Hnatyszyn. Myślę, że to doświadczenia nie tylko ciekawe, ale i odkrywcze.

Podsumowaniem projektu była piękna wystawa fotografii, będąca finałem spacerów fotograficznych oraz seminarium z udziałem dr Zbigniewa Bareckiego, Dariusza Walerjańskiego, dr Sebastiana Rosenbauma oraz Magdaleny Gościniak. W mądrych i ciekawych wykładach poruszane były tematy dotyczące miedzy innymi sytuacji wyznaniowej w Zabrzu, dziejów miasta w 1945 roku, czy Zabrze to rzeczywiście ziemia obiecana i czy Reymont nas czegoś nauczył, a także o trzecim wymiarze zrewitalizowanych obiektów poprzemysłowych. Zdaniem dr Zbigniewa Bareckiego rewitalizować mozna wiele rzeczy, ale co dalej? Najważniejszy jest bowiem pomysł, jaką nową funkcję nadać przestrzeniom, by stały się użyteczne, odwiedzane, zapamiętywane.

I pytanie kluczowe! Czy Zabrze w dalszym ciągu jawi się jako ta ziemia obiecana? – No mam wątpliwości – mówi dr Zbigniew Barecki. – Pokolenie dla których miasto to było ziemią obiecaną, juz zakończyła swoją aktywność zawodową. Ja tak to interpretuję – ziemia obiecana dla przemysłowców, biznesu, a także dla społeczności, która tutaj wyrastała, dorastała. Dziś jesteśmy w Zabrzu – mówiąc delikatnie już na schyłku tego dziedzictwa i ma spory kłopot, by powiedzieć z czym i w jaki sposób musimy się tym zmierzyć. Ale jestem optymistą. Natomiast musimy mieć świadomość z czym się mierzymy. Warto wziąć pod uwagę, że infrastruktura nie nadążała za potrzebami przemysłu, a dziś ilość mieszkańców zmalała o połowę – 50%, a nie zadziały się zmiany, które miały zajść w wyniku transformacji. Zanik przemysłu ciężkiego powinien być zrekompensowany w sposób sprawiedliwy. Skupiono się na dokształcaniu i zapewnianiu nowych miejsc pracy górnikom, a zapomniano zupełnie, że miasto jako infrastruktura materialna doznała potwornego ubytku dochodów, a utrzymanie jest tak samo wciąż kosztowne jak 50 lat temu. Dodatkowo infrastruktura została nadwyrężona chociażby szkodami górniczymi i w tym sensie mam wątpliwości, czy mamy świadomość tych problemów, które trzeba rozwiązać. I stawiam tu znak zapytania, czy damy radę? – uważa znany zabrzański przedsiębiorca i prezes Przedsiębiorstwa Górniczego Demex. – Czy zabrzańska ziemia obiecana znajdzie taki finał jak ta Reymonta? – No dziś Łódź prezentuje się bardzo dobrze! Gdyby miała się tak skończyć, to byłoby świetnie! – kwituje Zbigniew Barecki.

I tego optymistycznego akcentu w podsumowaniu się trzymajmy!

Hanna Grabowska-Macioszek