Okno na świat dla widzów

18 listopada 2025

Takim są Tyskie Spotkania Teatralne.

W Teatrze Małym wystartowała 51. edycja Tyskich Spotkań Teatralnych. W tym roku motywem przewodnim wydarzenia jest „Kobiecość” i to wybrzmiewa  ogromną mocą już w trakcie pierwszego spektaklu, bo Teatr Mały w koprodukcji z Narodowym Starym Teatrem im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie bierze na warsztat „Dzieje grzechu” Stefana Żeromskiego, interpretując utwór słynnego w dziejach polskiej literatury powieściopisarza w swój własny sposób.

I efekt tego sposobu po prostu miażdży widza, który przecież tak naprawdę to wszystko wie, zna. Czy żeby cokolwiek sobie przemyśleć, wytłumaczyć trzeba pójśc aż do teatru? No najwyraźniej. Bo mocny przekaz utworu bardzo atrakcyjnie „opakowany” robi dobrą robotę. Pozwala szerzej otworzyć oczy na utarte schematy – w tym wypadku dotyczące kobiet w świecie mocno zdominowanym przez mężczyzn. W spektaklu odwołano się też do mocno skandalizującego filmu w reżyserii i wedle scenariusza Waleriana Borowczyka. Pokusić się można o stwierdzenie, że „spotkało się” dwóch skandalistów w jednym dziele, bo przecież i sam Żeromski utworem tym wywołał co najmniej pospolite ruszenie. Jakie były dzieje „Dziejów grzechu” związane z całym zamieszaniem wokół filmu – polecam „pogrzebać” w Internecie, albo szukać spektaklu tyskiej i krakowskiej sceny w repertuarach festiwalowych. Bez zbytniego demonizowania, bo skończyło się bez rozlewu krwi, ale było zgoła nieprzyjemnie. Myślę, że warto przemyśleć i zastanowić się nad tematem, który niegdyś był zamiatany pod dywan (jak wiele innych), a dziś coraz śmielej wychodzi na światło dzienne.  A na pewno wszystko wpisuje sie w klimat, bo jeśli dzieje grzechu, to raczej „z goła”, a nie „z ubrana”.

Jestem pod wrażeniem gry młodych, świetnych aktorów. Stworzyli postacie wyraziste – czasem przerysowane do przesady, ale dzięki temu spotęgowało to efekt sponiewierania widza. Całość podbija scenografia – niby eleganckiego wnętrza z epoki Żeromskiego, a jednak jak najbardziej obskurnej, brudnej nory, w której nie chciałabym przebywać ani sekundy. I kostiumy! No tu już twórcy dali się co nieco ponieść emocjom. Natomiast wszystkie elementy spektaklu, mimo różnych planów akcji, przeplatania współczesnych migawek z planu zdjęciowego, czy wywiadu z aktorką filmową i opowieścią Żeromskiego, tworzą spójną całość. Spektakl jest długi, ale nie znudziłam się ani przez moment. Adrenalina nie pozwala i trzymała jeszcze długo po. I dzięki reżyserowi Wojciechowi Rodakowi jest nad czym myśleć.

Zatem Tyskie Spotkania Teatralne startują mocnym akcentem. Ten spektakl, jak i sam festiwal to duma dla Teatru Małego, ale też i wyzwanie!  No wszak to jeden z  najstarszych tego typu festiwali w Polsce. – 51 lat tradycji zobowiązuje – mówi dyrektor Teatru Małego w Tychach Paweł Drzewiecki. – Ten festiwal to marka, okno na świat dla naszych widzów. Zapraszamy największych artystów scen polskich i pokazujemy najgorętsze produkcje teatrów repertuarowych. Jest też część konkursowa, w której biorą udział zespoły z tak zwanego nurtu teatrów pozainstytucjonalnych i ten kierunek bardzo się ewoluował. Początkowo nierzadko były to grupy szkolne, dziś bardzo rozwijające się wciąż zespoły offowe, w których funkcjonują niejednokrotnie zawodowi aktorzy, reżyserzy, realizatorzy – podkreśla Paweł Drzewiecki.

Repertuar robi wrażenie! Polecam zarówno ten festiwalowy, jak i ten Teatru Małego w Tychach. To produkcje dla widzów w każdym wieku, o różnych gustach i wrażliwościach artystycznych, a także piękna przestrzeń, w której każdy chce być, poszukiwać i odnajdywać coś dla siebie.

Goniec Górnośląski objął patronatem medialnym Tyskie Spotkania Teatralne. Wersja drukowana gazety dostępna jest też w siedzibie teatru.

Hanna Grabowska-Macioszek

Foto: Agnieszka Seidel-Kożuch