Jako zupełnie już dorosły człowiek, doskonale bawię się na spektaklach dedykowanych dzieciom.
Bo gdy spektakl dla najmłodszych jest zrobiony po prostu dobrze, ogląda go z zainteresowaniem także widz dorosły… Albo tak mi sie tylko wydaje?!? W Śląskim Teatrze Lalki i Aktora Ateneum wystartował 15 Międzynarodowy Festiwal Teatrów Lalkowych Katowice Dzieciom. – 15 jubileuszowy festiwal – mówi dyrektor Małgorzata Langier. – Tak naprawdę rozciągnął się na 23 lata. Niegdyś odbywał się co roku, potem w formule biennale. W tym roku postanowiłam połączyć go z obchodami 80lecia teatru – stąd ta przerwa trzyletnia. Mieliśmy też przerwę pandemiczną w 2020 roku. Festiwal zmieniał sie na przestrzeni lat, sztuka i teatr lalkowy się zmienił. Mam wrażenie, że jest to już teatr interdyscyplinarny, który jest połączeniem wielu sztuk. Tych lalek klasycznych mamy coraz mniej, w większości mówimy już o tak zwanym animancie. Ale mam wrażenie, że teatr lakowy ma sie wciąż świetnie, jest na bardzo wysokim poziomie, podobnie jak dramaturgia pisana dla teatrów lalkowych. Odeszliśmy za to od projekcji multimedialnych, których było kiedyś dużo, ale uważam, że to jest dobry kierunek – stwierdza dyrektor Śląskiego Teatru Lalki i Aktora Ateneum.
Pierwszy festiwalowy dzień przyniósł tak różne propozycje od teatru lalkowego bardzo, ale to bardzo klasycznego z wzruszającą opowieścią o Pani Ryjówce („Pani za malutka” Teatru Pinokio w Łodzi). Mimo tak naprawdę bardzo smutnej historii, odnalazłam w niej ukojenie. Ten spektakl był piękny w obrazku. To absolutny atut scenograficzny, aktorski, który przyniósł tu sukces. Co więcej… Tu naprawdę zadziała się magia, jaką niesie teatr lalkowy. Ten cudowny tradycyjny! Jestem zachwycona! Cała magia Krainy Oz za to chyba wzięła w łeb… („Czarnoksiężnik Oz” Teatru Animacji w Poznaniu). I bynajmniej nie chodzi tu o spektakl: mądry, przemyślany, bardzo symboliczny… Momentami odważny i mimo, że bardzo współczesny, nie zatracił ważnego przesłania. Tylko chyba nie trafił w swój target. Bo te symbole nie zostały odczytane. Czy młody widz dziś kojarzy losy Dorotki i jej pieska Toto? Otóż chyba niekoniecznie, bo to mój rocznik emocjonował się Strachem na Wróble, Blaszanym Drwalem i Lwem. Sądzę, że konwencja spektaklu nie została zrozumiana przez odbiorców. A „bajka” ta dziś jest już nieznana szerzej. Szkoda, ale być może dla współczesnego widza klasyczna wersja mogłaby być za infantylna? Kto dziś bowiem wierzy w Czarnoksiężnika i Wieźmy z Północy? A ja?…No niestety zawsze mam takie „szczęście”, że trafię na sąsiedztwo, które nie interesuje się spektaklem ani trochę. Być może przed wyjściem klasowym do teatru przydałaby się pogadanka ze specjalistą… dla nauczycieli, że nie „grzebiemy” w telefonie, nie robimy zdjęć, nie nagrywamy! Czekałam tylko jak pani nauczycielka wyciągnie kanapki z plecaka, bo w trakcie spektaklu wypiła całą zawartość bidonu i co chwilę odpalała swój smartfon, nie omieszkając bezustannie upominać swojej klasy. Proszę mi wierzyć, że żywiołowe reakcje młodych ludzi na to co dzieje się na scenie, są ok! To sygnał dla twórców, czy sprostali zadaniu i dużo bardziej irytuje taka pani, która „siedzi” na telefonie. Bardzo współczuję artystom, bo rozświetlony smartfon w ciemnej sali zaburza grę światła, psuje cały spektakl.
Spektaklem towarzyszącym dziś była „Alicja w Krainie Czarów” Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego. No cóż… Ani nie Alicja, ani w Krainie Czarów. To tak w wielkim skrócie…
Natomiast dziś przez cały czas trwania wszystkich spektakli ani razu nie spojrzałam na zegarek!
A na finał „80 lat minęło”, czyli wstawa jubileuszowa w Galerii Ateneum. Piękny finał pierwszego dnia festiwalu – dla mnie bardzo sentymentalny, bo otóż na ekspozycji można zobaczyć plakaty profesora Tadeusza Grabowskiego, mojego dziadka, który stworzył plakaty dla wielu sztuk dla Sceny Ateneum.
Ogromnie cieszę się, że mogę uczestniczyć w wydarzeniu jakim jest 15 Międzynarodowy Festiwal Teatrów Lalkowych Katowice Dzieciom jako patron medialny.
Hanna Grabowska-Macioszek