Rozświetlona niezliczoną ilością świecidełek… 12-metrowa choinka.
Majestatycznie góruje nad katowickim Jarmarkiem Bożonarodzeniowym. W tym roku przyjechała do stolicy Śląska z dawnego Grodu Mysława. „Odpalenie” lampek na drzewku to już tradycja Miasta Katowice, która rozpoczyna miejskie przygotowania do świąt. – Co roku na katowickim Rynku włączamy światełka na choince – mówi prezydent Katowic Marcin Krupa. – Jest to zawsze choinka naturalna, będąca darem naszych mieszkańców, ale tym razem – akurat mysłowiczanina. Wielka, 12-metrowa choina zabłysła pięknymi ozdobami świątecznymi oczywiście przy asyście dzieci, w tym harcerzy, którzy zawsze juz towarzyszą wydarzeniu, a przygrywał nam Zespół z III Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Mickiewicza. Team niby spontaniczny, ale składa się z kapitalnych muzyków i gra utwory ku uciesze nas wszystkich – stwierdza Marcin Krupa.
W tym roku ponownie z wielkim przytupem wybrzmiała kolęda „Gore gwiazda Jezusowi”. Trudno powoli sobie wyobrazić to wydarzenie bez tej kolędy.
Warto też wspomnieć o samym Jarmarku. – Staramy się, by co roku przeciągał nowościami – podkreśla Marcin Krupa. – W tym roku mamy więcej, niż w latach ubiegłych bajkowych domków, tradycyjnie jest też lodowisko, dwa młyńskie koła – jedno 30-metrowe, drugie – śląskie – 12-metrowe, karuzela i ponad 100 wystawców, którzy prezentują swoje dzieła rękodzielnicze, naprawdę jest w czym wybierać i można kupić bardzo ciekawy i oryginalny prezent świąteczny – zaznacza prezydent i promuje turystykę między jarmarkową. – Nie przepadam za rywalizacją, aczkolwiek staramy się, by te nasze jarmarki były najokazalsze i cieszyły oko i duszę nie tylko mieszkańców, ale wszystkich przyjezdnych. Ja sam zwiedziłem wrocławski jarmark i muszę przyznać, że bije on chyba wszystkie inne „na łeb na szyję”. Ogromna przestrzeń całego Rynku plus Placu Solnego wypełniona straganami i różnymi atrakcjami naprawdę robi wrażenie. Myśle, że warto pojeździć, pozwiedzać inne jarmarki, zobaczyć, porównać, natomiast myślę, że my z naszego katowickiego na pewno nie musimy sie wstydzić, a wręcz przeciwnie, bo nasz należy do jednego z najlepszych – kwituje Marcin Krupa.
Hanna Grabowska-Macioszek