55 lat świętuje Miejski Domu Kultury „Koszutka”! Wyjątkowy jubileusz wybrzmiewa mocno w kilku odsłonach.
A ja tymczasem zapraszam do wywiadu z dyrektor Lidią Gałęziowską, która w ferworze przygotowań jubileuszowych znalazła dla mnie kilka chwil na rozmowę. Wywiad także można przeczytać w bieżącym wydaniu papierowym gazety.
Czy pamięta Pani swój pierwszy dzień? Jaki on był?
Lidia Gałęziowska: Przyszłam do pracy jako młoda dziewczyna zaraz po szkole (Studium Ekonomicznym). Byłam bardzo przejęta, ponieważ miałam podjąć moją pierwszą w życiu pracę. Wiesz, jak to jest: nowe miejsce, nowi ludzie i brak doświadczenia.
Od pierwszego dnia do dyrektora … Jakie to uczucie? Spełniła Pani marzenia, czy jakoś tak wyszło?
LG: Tak w ogóle, to nie myślałam o pracy w kulturze – chciałam zostać nauczycielem. Praca w domu kultury miała być na „chwilę”, a zostałam 37 lat. Tak ta praca wciąga bez granic. Przejście poszczególnych szczebli w mojej karierze zawodowej w domu kultury – od referenta, kierownika, zastępcy dyrektora, p.o. dyrektora do dyrektora – pozwoliło mi nabyć szerokie doświadczenie zawodowe, na pokochaniu tej pracy, tego miejsca, tych wszystkich ludzi, którzy przychodzą do nas. To magia przyciągania tego miejsca. Praca w kulturze to coś niezwykłego – ciągła przygoda. Spotyka się niesamowite osobowości. Jest inspirująca, twórcza i zaskakująca. Można powiedzieć, że spełniam się w tej pracy i daje mi dużo zadowolenia.
MDK zmieniał się pod Pani rządami. Wiele się na pewno zadziało. Powstały aż dwie dodatkowe filie. Co najbardziej utkwiło Pani w pamięci?
LG: Dom Kultury stał się placówką rozpoznawalną nie tylko w środowisku lokalnym, ale również w Polsce i w naszym mieście partnerskim w Ostrawie, ze względu na różnorodność propozycji programowych oraz budowaną przez lata tradycję (Salon Artystyczny, Akademia Filmu). Na to wpływ miało wiele osób: poprzednia dyrektor Dorota Lorenc, osoby które współtworzyły nasz program m.in. Rena Rolewicz-Jurasz, Józefa Rebeś, Marta Fox, Maciej Szczawiński, Marek Palka, Gabriela
Łęcka, Jolanta Mackiewicz i Ty Haniu, a także ci którzy niegdyś tu pracowali, a dziś już niestety nie ma ich z nami i wszyscy nasi obecni pracownicy, którzy z pasją i oddaniem każdego dnia dają z siebie wszystko, tworząc równocześnie niesamowitą atmosferę. Od 20 lat jestem dyrektorem. W październiku tego roku minęło 11 lat od otwarcia Filii „Dąb”, a w marcu tego roku otwarliśmy drugą filię na Witosa. Koncepcja Miasta Katowice, aby utworzyć filie w tych dzielnicach okazała się strzałem w dziesiątkę, o czym świadczy ogromne zainteresowanie naszą ofertą programową ze strony mieszkańców. Ważne jest kontynuowanie wypracowanych tradycji, jednocześnie nie zapominając o otwarciu się na nowe pomysły i możliwości zapewniając placówce nowoczesny i stały rozwój.
55 lat to bardzo długi czas dla takiej instytucji. Patrząc co rano w lustro, myśli Pani sobie: dobra robota! Czego Wam życzyć na kolejne lata?
LG: Tak 55 lat to dużo i nie dużo. Przed nami nowe wyzwania, ciągle zmieniająca się rzeczywistość i konieczność sprostania wyzwaniom, aby zaspokoić zmieniające się oczekiwania odbiorców. Czego możemy sobie życzyć? Na pewno wciąż pełnej pasji, twórczej kadry oraz dobrych ludzi wokół.
Największą nagrodą dla mnie osobiście jest uśmiech i zadowolenie odbiorców zarówno najmłodszych jak i dojrzałych. Gdy widzę pełną salę ludzi i kolejki po wejściówkę to wtedy myślę, że dla takich chwil warto tu być.
Rozmawiała: Hanna Grabowska-Macioszek