Na początku był śledź…

28 lipca 2015

1269122_527909790627179_1829560087_o[1]To prawda! A przynajmniej tak twierdzi Ilona Wojciechowska z Siemianowic Śląskich, która swobodnie mogłaby się mierzyć na wypieki z największymi mistrzami cukiernictwa. Z ciasta tworzy prawdziwe małe dzieła sztuki.

 

Patrząc na jej wspaniałe torty pani Ilony, aż trudno uwierzyć, że jeszcze kilka lat temu wszystko co wiąże się w pieczeniem było dla niej dość odległym zajęciem. – Ze wszystkich słodyczy do kawy najlepszy był śledź … – żartuje pani Ilona. – Choć gotuję od dziecka, co we krwi mam po babci kucharce i przyznam szczerze, że jestem w tym dobra, to nigdy nie czułam potrzeby spełniania się cukierniczo. ,,Świat słodkości” mógłby wcześniej w ogóle nie istnieć, a i dla kogo piec też nie było… – mówi Ilona Wojciechowska. – Smak zmienił mi się diametralnie, kiedy okazało się, że zostanę mamą. Wówczas pokochałam wszystko, co słodkie i zapragnęłam zdobyć i doskonalić swoje umiejętności także i w tej dziedzinie gastronomii, a kiedy pewnego razu zamówiłam pięknie udekorowany torcik dla córki, po prostu oniemiałam z wrażenia. Nie mogłam uwierzyć, że można zrobić coś tak niezwykłego własnymi rękami na torcie. Poczułam nieodpartą pokusę zgłębienia tematu….który okazał się tak wciągający, że zaabsorbował mnie całkowicie…przecież od dziecka lepiłam, malowałam, rysowałam (to z kolei po ukochanym św. p. dziadku) …. Pamiętam, gdy jako przedszkolak każdego ranka siadałam z paczką plasteliny, z zapałem wyczekując kolejnego odcinka „Domowego przedszkola”. Patrząc na program, krok po kroku razem z animatorką lepiłam różne postaci. Uwielbiałam to. Odnalazłam pewnego rodzaju spełnienie -połączenie dwóch moich pasji – gastronomii i plastyki. Pierwsza próba starcia z masą cukrową była niestety nieudana, ale to mnie wcale nie zniechęciło. Wręcz przeciwnie – wspomina.

Dziś pani Ilona stała się prawdziwą specjalistką w cukiernictwie, a jej wypieki, a w szczególności torty, zachwycają nie tylko wyszukaną formą, ale głównie niepowtarzalnym smakiem. – Nie cierpię bylejakości. Co z tego, że tort piękny z zewnątrz jeśli jego wnętrze nie podbija podniebienia? Cukiernictwo to magia…Pozwolę sobie tu przytoczyć cytat polskiego mistrza cukiernictwa Pawła Małeckiego: ,,Mąka, cukier, jaja…Kilka prostych składników, parę nieskomplikowanych gestów i jest-ciasto. Ktoś powie – to łatwo wyjaśnić naukowo. Ale jeśli to…magia?? Tajemny przepis powtarzany niczym zaklęcie. Szczypta miłości, odrobina tradycji. Dodaj, zamieszaj, upiecz, a potem wystarczy mały kawałek i wszyscy są jak zaczarowani.” Ten cytat stał się moim mottem, w nim zawarte jest całe sedno. Dlatego w moich wypiekach stawiam na oryginalne połączenia smaków – takie które do siebie pasują. W moich wypiekach nie ma miejsca na nadmierną prostotę – typu biszkopt ze śmietaną – brak wyrazistości smaku, są to mdłe, niczym nie kuszące wariacje. Moje propozycje są zawsze przemyślane. Stawiam na przekładańce różnych, pasujących do siebie kremów i dodatków. Liczy się estetyka całości, jak i przekroju. Jestem bardzo wymagająca w stosunku do siebie. Wszystko musi być perfekcyjne i wizualnie i smakowo – wyjawia sekret niepowtarzalności swoich tortów pani Ilona.

Jak mówi pani Ilona nie ma dla niej rzeczy niemożliwych i każde nawet najbardziej wymyślne zamówienie realizuje z pasją i zaangażowaniem, mimo że nad niektórymi – bardziej wymyślnymi musi spędzić kilka dni. – Jeśli ma być „Królewna Śnieżka”, zamek księżniczki, czy jakieś zwierzątko – bardzo proszę! Ciekawe są te w 3D (trójwymiarowe). Formuje się po prostu rzeźbę, co o ile z angielskich-stabilnych tortów jest w miarę proste, to z naszych polskich- ponczowanych, delikatnych, kremowych tortów jest już prawdziwym wyzwaniem. Staram się też, aby wykonanie było jak najbardziej autorskie, nie kopiuję czyiś pomysłów – tłumaczy Ilona Wojciechowska.

Torty, które piecze pani Ilona to wypieki w stylu angielskim, czyli takie, które obkłada się masą cukrową lub marcepanową i ozdabia cukrowymi dekoracjami. Jak mówi, z lukru plastycznego można wyczarować wszystko, ogranicza nas tylko własna kreatywność i wyobraźnia. Jednak nie jest to na pewno tak wdzięczny materiał jak plastelina, z lukrem trzeba umieć pracować. Nie są to też tanie materiały. Niemało kosztuje także niezbędny sprzęt do ich wykonania, można więc powiedzieć, że tort w stylu angielskim jest produktem luksusowym. Biorąc jednak pod uwagę nietuzinkowość tortów autorstwa pani Ilony i późniejszy zachwyt gości, myślę, że warto po nie sięgnąć.

 

Hanna Grabowska-Macioszek

Foto: Archiwum Ilony Wojciechowskiej