„Moja Wielkanoc” – znamy zwycięzców naszego konkursu

29 marca 2018

Święta Wielkanocne za pasem, nadszedł zatem czas, by rozstrzygnąć naszą świąteczną zabawę.

 

 

Wśród wszystkich nadesłanych prac nagrodziliśmy dwie, które wyjątkowo pięknie opisują święta w rodzinnych domach, bogatych w tradycje te znane wszystkim, ale i te własne, znane tylko członkom rodziny.

Konkurs „Moja Wielkanoc” wygrywają: Klaudia Olchowy oraz Zosia Kudelska. Goniec Górnośląski docenił także pracę Natalii Rados, a także co jest zupełnie niecodziennym zjawiskiem w naszych zabawach wielkanocne kompozycje, które przygotowała babcia jednej z uczestniczek Pani Zefiryna Franczyk.

Wszystkim laureatom serdecznie gratuluję, a poniżej teksty naszych zwyciężczyń.

 

Moje Święta

Wiele osób zwykło mawiać: „święta, święta i po świętach”, osobiście nie zgadzam się z tym twierdzeniem, gdyż każde moje święta są wyjątkowe oraz inne niż poprzednie. Wielkanoc jest świętem, które przeżywamy dość specyficznie, bardziej pochylamy się nad tajemnicą zbawienia oraz czynimy refleksje nad swoim życiem i postępowaniem. W sklepach nie pojawia się już tak wiele rzeczy związanych ze świętami, ponieważ obchodzimy je bardziej duchowo, a zbędne bibeloty nam się w tym nie przydadzą.

Co roku wybieram się na Triduum Paschalne, które jest swego rodzaju taką moją małą tradycją. W Wielki Czwartek udaję się na Mszę Wieczerzy Pańskiej i nie spędzam tego dnia   w jakiś inny szczególny sposób. Wielki Piątek jest jednym z nielicznych dni w roku, kiedy staram się zwolnić, zatrzymać i poczynić refleksję. Usiłuję cały dzień spędzić bez rozpraszających rzeczy np. telewizora. Przed udaniem się na Liturgię Męki Pańskiej idę na czuwanie przed Najświętszym Sakramentem w ciemnicy i na drogę krzyżową. W Wielką Sobotę po całym naszym domu roznosi się cierpka woń octu, a każde wolne miejsce na blacie stołowym jest zapełnione farbkami do jajek oraz jajkami i różnymi produktami do koszyczka. Wspólnie z mamą i tatą idziemy poświęcić nasz oraz koszyczek babci, a także spędzamy trochę czasu na czuwaniu przy Grobie Pańskim. Wieczorem uczestniczę z tatą w Rezurekcji. Wielkanocne śniadanie wraz z rodziną jemy dopiero około godziny 12, ze względu na to, że wcześniej ponownie wybieram się, ale tym razem z mamą, do kościoła.

W Wielkanoc staramy się spędzić trochę czasu z resztą rodziny, dlatego też świąteczny czas upływa nam na wzajemnych odwiedzinach. Tak właśnie wyglądają moje święta. Może nie są idealne, ale jestem pewna, że za parę lat będę je wspominała z uśmiechem na twarzy.

Klaudia Olchowy

 

Na Podkarpaciu i dziadków

Święta wielkanocne spędzamy u dziadków na Podkarpaciu.  W Wielką Sobotę idziemy do kościoła święcić koszyczki. Co roku moja babcia przygotowuje mi specjalny koszyczek, a w nim zawsze znajduje się starannie wybrany przez babcię baranek, czekoladowe jajko i kurczątko. Przed poświęceniem pokarmów modlimy się przed Grobem Pańskim i składamy ofiarę na pomoc potrzebującym, całując przy tym Pana Jezusa na krzyżu.

W Wielki Piątek i w Wielką Sobotę nie jemy mięsa. Głównym posiłkiem jest żurek, który właściwie bardziej przypomina barszcz biały.

W niedzielę cała rodzina je wielkanocne śniadanie. Dziadek rozpoczyna je modlitwą, potem dzielimy się jajkiem i składamy sobie życzenia. Każdy musi też spróbować gorzkiego chrzanu z octem na pamiątkę tego, czym pojono Pana Jezusa na krzyżu. Babcia chowa po całym domu czekoladowe jajka, a my z kuzynami musimy je odszukać. W sekrecie powiem, że dwa lata z rzędu jajka ukryte były w mikrofalówce!

W poniedziałek budzę się oblana wodą przez moich kuzynów, bo Śmigus Dyngus zaczyna się od samego rana. Po południu przyjeżdża zwykle rodzina i zaczyna się prawdziwa zabawa. W ten dzień często muszę zmieniać ubrania.

Święta wielkanocne kojarzą mi się przede wszystkim z dekoracjami wykonywanymi przez moją babcię, która zajmuje się rękodziełem.

Zosia Kudelska

Kompozycje: Pani Zefiryna Franczyk