Zdjęcie do „misia”?

22 sierpnia 2019

Chyba raczej z „misiem”? Z tym z zakopiańskich Krupówek? No właśnie nie. Bo ani z „misiem”, ani z zakopiańskich Krupówek.

 

Tylko z Długiego Targu. Tego na polskim Pomorzu. A zatem nasz „miś” to oczywiście Neptun. Zdjęcie z nim to rzecz wszak obowiązkowa. No bo być w Gdańsku i nie zrobić sobie zdjęcia przy słynnej fontannie? No to po prostu niemożliwe! Sama mam chyba z 10 takich fotek z różnych okresów moich lat. Tym razem jednak do obowiązkowego zdjęcia wysłałam córkę. Profanując więc nieco ten obyczaj, zdjęcia z Neptunem sama sobie nie pstryknęłam tym razem.

Szczęśliwy traf chciał, że Gdańsk przywitał mnie słynnym Jarmarkiem Świętego Dominika. Tradycyjnym, cudownym wydarzeniem, które zawsze w sierpniu odbywa się w stolicy Pomorza. Całe centrum miasta i każda ulica wokół dawnego traktu kupieckiego, jakim niegdyś Długi Targ był, wypełniona straganami. Robi to wrażenie niezwykłe. Czego tam nie było! No wszystko po prostu. Nawet Pan Cejrowski! W obuwiu! Uwierzycie? Począwszy rzecz jasna od bursztynu i wyrobów z niego, które jakby są jak najbardziej zasadne, właściwe i pożądane na tego typu imprezach… To czy zasadne i właściwe będą na przykład skarpetki? I to takie, które kupić można, jak podejrzewam, w każdej galerii handlowej w Polsce. Na Śląsku są! A co na to Neptun, że Jarmark Świętego Dominika skarpetkami handluje?  No co ma powiedzieć? Skoro są, to najwyraźniej jest zapotrzebowanie i na skarpetki.

Pomimo tego Gdańsk po prostu zachwyca. Zawsze zachwycał, więc to żadne novum. Niemniej duża piątka z plusem należy się tamtejszym władzom, bo miasto jest czyste i pięknie odnawiane. Stwierdzam to po ośmiu latach niebytności, że zmieniło się nie do poznania.

Przekonajcie się o tym na własne oczy!

Aha! Byli i tacy którzy do Gdańska przyjechali nie dla Neptuna, Żurawia, bursztynu, ale dla obiektu na poniższym zdjęciu. Specjalnie przyjechali tylko właśnie po to, by go zobaczyć…

Mam nadzieję, że nikt nie pomyśli, że to ja…

Hanna Grabowska-Macioszek