Wskrzeszona w asymetrii

27 września 2021

Rozmowa z Natalią Kruszyną, kuratorką wystawy „Witkacy i Asymetryczna Dama. Opowieść w odcinkach, czyli cotygodniowa wystawa efemeryczna”, którą od 5 października do 5 grudnia będzie można zwiedzać w Muzeum Historii Katowic

Witkacy – gdy słyszę  to nazwisko, myślę: artysta niezwykły, wielowymiarowy, kontrowersyjny, a nawet demoniczny, tragiczny. Jego twórczość w mniejszym lub większym stopniu zna każdy, a przynajmniej przypuszczam, że tak jest. Natomiast kim jest ta tajemnicza Dama… Na chwilę obecną wiemy, że z pewnością asymetryczna i na tym nasza wiedza się kończy… A zatem?

Natalia Kruszyna: To jest naprawdę niezwykła historia, która na pewno jest warta poznania. Badam ją od wielu lat i ciągle odkrywam w niej jakieś nowe aspekty. Jest ich nieprawdopodobna ilość, cała masa! Niemożliwym jest zatem, by wszystkie te wątki pokazać i opowiedzieć w trakcie jednego wykładu, czy nawet publikacji i nie tylko nawet ze względu na ich mnogość, ale właśnie – na złożoność Witkacego jego twórczości, jego osobowości. Postanowiłam więc, a właściwie zadziało się to wskutek pandemii, w trakcie której byliśmy zmuszeni przełożyć działalność muzeum na aktywności on-line, zrobić taki cykl „Obrazki z wystawy i magazynów” i pomyślałam wtedy, że to jest najlepszy sposób na to, by opowiedzieć o tych wszystkich faktach, o których dowiedziałam się przez lata pracy i badań nad życiem i twórczością Witkacego i właśnie o Asymetrycznej Damie. Powstało zatem 12 20-30 minutowych odcinków, w których opowiadam kim była i jakie są jej powiązania z artystą. Mówiąc skrótowo. Była to modelka, którą Witkacy uwieczniał wielokrotnie, i na wiele sposobów.

A nieco szczegółów? Skąd ta asymertia?

NK: Związek tych dwojga ludzi wydarzył się zupełnie przypadkiem, a miał bardzo mocną podbudowę we wcześniejszym życiu Witkacego. Spotkali się w Warszawie, w 1933 roku po prostu na ulicy. Witkacy w pewnym momencie zauważył, że naprzeciwko niego idzie kobieta łudząco wręcz podobna do jego zmarłej tragicznie narzeczonej. (Popełniła samobójstwo w 1914 roku). Dramatyczne, traumatyczne zdarzenie, które raz na zawsze odmieniło życie Witkacego. Z tego powodu wyjechał do Australii, potem do Rosji, walczył w trakcie I wojny światowej i był świadkiem wybuchu rewolucji październikowej. Śmierć ta ukształtowała go jako człowieka, artystę.

Wyobrażam sobie, jakiego szoku musiał doznać, kiedy zobaczył tę kobietę ot tak idącą ulicą…

NK: Ogromne wrażenie! Bo to przecież nie było tak, że on kiedykolwiek zapomniał o tej swojej ukochanej. Mimo, że od czasu jej śmierci, do momentu spotkania z asymetryczną Damą minęło 20 lat, ona gdzieś tam wciąż „żyła” w jego głowie, podświadomości. Ślady tych przeżyć odnajdujemy nawet w jego twórczości: utworach dramatycznych, listach, dziełach plastycznych. Najczytelniej w powieści „Pożegnanie jesieni”, gdzie główny bohater Atanazy zdradza swoja młodą i naiwną żonę Zosię, która przyłapawszy go z kochanką, popełnia samobójstwo, strzelając do siebie z pistoletu. Dodatkowo okazuje się, że była w ciąży. Czy i Witkacy w chwili samobójstwa narzeczonej miał wkrótce zostać ojcem, przypuszcza się, że nie jest to wykluczone. Nie ma na ten temat żadnych dokumentów, więc nie możemy tego sprawdzić, niemniej badacze snują domysły.

I co było dalej?

NK: Warto wspomnieć, że Witkacy bardzo mocno interesował się spirytualizmem, nawet brał udział w dwóch seansach. I na ten temat akurat są zapisy. W tamtych czasach nie było to nic nadzwyczajnego. Była moda na wywoływanie duchów i co więcej próbowano nawet podchodzić do tego w sposób naukowy! I Witkacy twierdził, że w trakcie tych dwóch seansów, widział ducha tej swojej narzeczonej. I nigdy się z tego nie wycofał, mimo że nie był wierzący. Jak sam mówił, był agnostykiem. A pod koniec życia przyjął filozofię postrzegania świata przez prawa fizyki, biologii, natomiast zawsze zostawiał sobie taką furtkę, dla tej tajemnicy istnienia. To było coś co nadawało sens, było istotą jego życia i twórczości.

No cóż znaczy zatem miłość! Człowiek raczej twardo stąpający po ziemi, a tu pewnie myślał, że dzięki temu wskrzesi, albo nawiąże chwilowy kontakt z narzeczoną, a tym czasem wskrzesza ją przypadkowym spotkaniem z inną kobietą!

NK: Sobowtór po prostu!

A może rzeczywiście przez to wywoływanie duchów, wskrzesił ją w tamtej kobiecie? To taki żart oczywiście.

NK: Musiał ją zaczepić! W dodatku ona miała asymetryczną twarz. Udało mi się dotrzeć do jej oryginalnych zdjęć i rzeczywiście miała cały owal twarzy lekko przekrzywiony, jedną powiekę opadająca nieco. Drugie oko większe, podniesione. I dokładnie odpowiadała postrzeganiu współczesnej sztuki przez Witkacego. On twierdził, że sztuka współcześnie nie może odzwierciedlać wiernie rzeczywistości. Rzeczywistość wtedy się wykrzywiła, była trudna, inna. Witkacy pisał: „Piękno w rzeczywistości i piękno w sztuce to dwie zupełnie odrębne dziedziny. Pewnie, że bez Życia nie byłoby Sztuki, ale to wcale nie jest dowodem że Sztuka ma być imitacją Życia.”

Zatem poza podobieństwem do narzeczonej Asymetryczna Dama zainspirowała go twórczo.

Eugenia Wyszomirska dała się zaprosić na spotkanie, mimo że to przecież nie jest takie normalne, że ktoś nas zaczepia na ulicy i mówi nam, że będzie nas portretował, bo musi. Ale okazało się, że kiedy propozycja ta padła z ust znanego już, wielkiego choć kontrowersyjnego artysty, nieufna początkowo piękna kobieta pojechała do niego do Zakopanego!

Ona pochodziła z Częstochowy, miała 30 lat, była już mężatką, żoną jubilera, miała syna. Ale jej małżeństwo chyliło się ku końcowi. Kiedy spotkała Witkacego, przebywała u swojej ciotki w Warszawie. I tak Asymetryczna Dama – jak zaczął ją nazywać sam Witkacy, została jego modelką. W Zakopanym przebywała od 1933 roku prawdopodobnie do wybuchu II wojny światowej. Pozowała Witkacemu wielokrotnie. Prawdopodobnie powstało około setki jej portretów. Nie wszystkie się zachowały. Do naszych zbiorów trafiło 26. Ze zdjęć znamy jeszcze 3, ale nie wiemy gdzie one się znajdują. 2 są prawdopodobnie w Stanach Zjednoczonych. W Zakopanym Eugenia ponownie wyszła za mąż za znanego ratownika i przewodnika tatrzańskiego, Józefa Stopkę.

No jak to? A co z Witkacym? Nie było wybuchu wielkiego uczucia? Romansu?

NK: Tego nie wiemy. Ale znając Witkacego, który słynął ze swojej kochliwości, wykluczyć tego nie można. Natomiast artysta był też bardzo dyskretny. Kiedy nie chciał, żeby coś ujrzało światło dzienne, nikt się o tym nie dowiadywał. Być może tak było i w tym przypadku. Możemy domniemywać, że ich spotkania były „gorące”.

Eugenia przeżyła Witkacego o wiele lat. On zginął w 1939 roku. Ona zmarła w 1979! Czyli jeszcze 40 lat żyła po jego śmierci z pamięcią tego, co się wydarzyło wtedy w Zakopanem. Po wojnie zamieszkała w Katowicach. Po raz trzeci wyszła za mąż za 11 lat młodszego mężczyznę i z nim też się rozwiodła. Miała w posiadaniu te wszystkie portrety. I pod koniec l. 60. XX w. postanowiła promować swoją kolekcję. We współpracy z BWA zorganizowała kilka wystaw w Polsce. Dopiero wtedy dowiedziano się o istnieniu Asymetrycznej Damy. Pod koniec swojego życia szukała miejsca dla tych dzieł i znalazła. Przekazała je miastu dla nieistniejącego wtedy jeszcze Muzeum Historii Katowic. Powstanie muzeum było jeszcze w niezbyt ostro zarysowanych planach. Ale kiedy pojawiły się te obrazy, to już nie było wyjścia, bo to pokazało jak bardzo muzeum jest potrzebne. Eugenia przyczyniła się zatem, przyspieszyła jego otwarcie. Zmarła w 1979 roku. Dwa lata później  w 1981 roku powstało Muzeum Historii Katowic. Stąd właśnie przed muzeum stoi pomnik Witkacego, jako sprawcy pośredniego założenia naszego muzeum.

Co zobaczymy na wystawie?

NK: Wystawa będzie połączeniem zwiedzania stacjonarnego z formą on-line. W każdym tygodniu będzie prezentowane co innego. Wystawa efemeryczna, czyli taka która się bardzo szybko zmienia. Zatem jeżeli ktoś ma ochotę dowiedzieć się czegoś więcej o asymetrycznej Damie, a przy okazji stanąć wprost przed jej portretami i tę wiedzę konfrontować z obrazami, to zapraszam do zwiedzania co tydzień, od wtorku do niedzieli, na podstawie jednego biletu. Będzie można wygodnie się rozsiąść słuchać i oglądać: portrety, listy, zdjęcia.

Rozmawiała: Hanna Grabowska-Macioszek

Foto: Aleksandra Kasztalska