Wokół Wielkanocy

6 kwietnia 2020

Wielki Poniedziałek, a to oznacza, że do Wielkanocy pozostał tylko tydzień. O świątecznych zwyczajach, o tym, jakie one są w zależności od konkretnego dnia Wielkiego Tygodnia, nasz ekspert z Muzeum „Górnośląski Park Etnograficzny w Chorzowie” etnograf Magdalena Cielesta.

 

Wielkanoc, to czas w którym splatają się wierzenia ludowe z chrześcijańskimi, a czynności religijne z magicznymi. Jest to czas bogaty w zwyczaje i obrzędy. Niektóre z nich są nadal kultywowane, ale są też i takie, które odchodzą w niepamięć.

Przed nami Wielki Tydzień, który zaczyna się od Niedzieli Palmowej, kiedyś nazywanej  niedzielą„wierzbną”.

W tym dniu święci się w kościołach specjalnie przygotowane palmy. Śląska palma różni się od tych z innych regionów kraju, dlatego że przygotowywana jest ze świeżych roślin. Te robione przeze mnie maja około 40-50 cm wysokości. Ich podstawą są przede wszystkim gałązki wierzby, z baziami lub kotkami. W ostatnich latach, wierzbę muszę ścinać już na początku lutego, żeby do świąt nie rozkwitła za bardzo. Po za tym korzystam z roślin powszechnie dostępnych na terenie Muzeum. Używam na przykład gałązek jałowca, sosny, tui, bukszpanu i leszczyny. Staram się żeby było to 5-7 rodzajów roślin. Tradycją nakazuje, żeby Palma wielkanocną właśnie z takiej ilości się składała. Wszystko przewiązuję czerwoną wstążką lub bardziej tradycyjnie czerwoną wierzbą. Wierzono, że taka palma ma niezwykła moc. Znamy na przykład zwyczaj połykania bazi, aby nie cierpieć na ból gardła.

Trzy ostatnie dni Wielkiego Tygodnia czyli tzw. Triduum Paschalne.

 Wielki Czwartek obchodzimy pamiątkę Ostatniej Wieczerzy w czasie, której Jezus ustanowił Eucharystię i sakrament kapłaństwa. Po czwartkowej mszy ma miejsce tzw. „zawiązanie dzwonów”, które zastępowano drewnianymi kołatkami, bądź klekotkami. Od tej chwili dzwonów nie usłyszymy aż do rezurekcji. Robi się tak na znak żałoby i zdrady Judasza.

 Wielki Piątek, który upamiętnia mękę i śmierć Jezusa na krzyżu. To dzień, który był bardzo bogaty w zwyczaje i obrzędy. Najbardziej znane jest chyba obmywanie się w strumieniu lub rzece. Czynność tą należało wykonać przed wschodem słońca, gdyż wierzono, że woda płynąca przed świtem ma działanie uzdrawiające i zapobiega chorobom skóry. W Wielki Piątek robiono również krzyżyki z palmy wielkanocnej, które miały za zadanie chronić przed gradobiciem. Umieszczano je na strychach domów, w oborach i stajniach. Zatykano je również w czterech krańcach pola, aby chronić je przed szkodnikami i powiększyć plony. Tego dnia starano się również zgromadzić jak najwięcej drewna potrzebnego na trzonki do młotów, siekier i innych narzędzi gospodarskich. Wierzono bowiem, że drewno jest wtedy najbardziej wytrzymałe i najtwardsze, ponieważ Zbawiciel został ukrzyżowany na drewnianym krzyżu.

Wielka Sobota to dzień żałoby w kościele, tego dnia święci się też pokarmy, tzw. święconkę, które będą spożywane w czasie śniadania wielkanocnego.

Do koszyczka, niezmiennie wkładane są te same rzeczy. Mamy tam zdobione jajka, nazywane kroszonkami lub pisankami, które symbolizują nowe życie. Mamy chleb, który jest podstawą pożywienia i symbolem Ciała Chrystusa, kiełbasa i szynka – znak dobrobytu, oraz baranek z ciasta – symbol Chrystusa, Baranka Bożego. Mamy tu też chrzan, którego gorzki smak ma przypominać mękę Pańską, i sól, podstawową przyprawę poprawiającą smak potraw i chroniącą od zepsuciem.

Zdobione jajka to chyba najbardziej charakterystyczny symbol tych świąt. Tradycyjne techniki  polegają na ozdabianiu jajek metodą batikową lub rytowniczą. Metoda batikowa polega na tym, że na jajko (najlepiej białe) nakładamy roztopiony wosk tworząc rożne wzory, możemy użyć świeczki czy kominka do olejków, żeby wosk roztopić. Potem takie jajko barwimy na wybrany kolor i usuwamy wosk. W metodzie rytowniczej, najpierw barwimy jajko, a potem ostrym narzędziem wydrapujemy wzór. Na koniec jajko trzeba natłuścić, żeby się ładnie świeciło.

Kolor takiego jajka oczywiście ma znaczenie, ale może się różnić w zależności od regionu. Możemy użyć gotowych farbek, kupowanych w sklepie lub zrobić je samemu w domy np. z łupin cebuli, wywaru z modrej kapusty lub soku z buraków, wystarczy że dodamy trochę octu.

Jajko w kolorze czerwonym oznaczało miłość i zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią, kolor zielony oznaczał bogactwo, a niebieski zdrowie, najbardziej popularne były jajka brązowe, które oznaczały szczęście. Były tez jajka czarne, które oznaczały pamięć i szacunek.

Wieczorem odprawiana jest uroczysta liturgia, w czasie której świeci się wodę i ogień.

Niedziela Wielkanocna czy Wielka Niedziela była spędzana wyłącznie w gronie rodzinnym. Rano odprawiana jest Msza rezurekcyjna z procesją, po której odbywały się wyścigi furmanek, bo stary przesąd mówił, że kto pierwszy wróci do domu, ten najwcześniej ukończy żniw. Potem zasiadano do uroczystego śniadania, które kończyło czas postu i które dawniej mogło się  przeciągnąć nawet i do południa.

Na stole przykrytym białym obrusem, stawiano chleb, drożdżowe plecionki, jajka, szynki, wędzony boczek i domowe kiełbasy. Do tego chrzan, a następnie wielkanocne baby i ciasta drożdżowe. Na Śl. Cieszyńskim przygotowywano „murzimy”, były to wędliny i kiełbasy zapiekane w cieście chlebowym. Tradycyjny śląski żur pojawił się na wielkanocnym stole dopiero po I wojnie światowej. Wcześniej było to danie postne.

Po śniadaniu wielkanocnym, dzieci szły do ogrodu, sadu lub na łąkę, na poszukiwanie „zajęczego gniazda” z pisankami i słodyczami. Dzisiaj zwyczaj ten przybrał formę poszukiwania ukrytego w domu prezentu, zostawionego przez zajączka. Jest to zwyczaj praktykowany raczej na Górnym Śląski i nie znany w innych regionach.

Drugi dzień Świąt Wielkanocnych nazywany jest „lanym poniedziałkiem” lub „śmigusem-dyngusem”. Kiedyś „śmingus” i „dyngus” były odrębnymi zwyczajami, ale połączyły się w jeden.

Nazwa „śmingus” wywodzi się od smagania wierzbowymi witkami i oblewania zimną wodą, miało to pobudzić siły witalne i służyło oczyszczeniu, natomiast „dyngus” oznaczał wykupywanie się. Chłopcy właśnie tego dnia oblewali wodą najładniejsze dziewczyny, które przeważnie były na wydaniu. Za takie oblanie należał się poczęstunek (czyli wykup) w postaci np. jajka, ciasta lub pieniędzy.

I na sam koniec. W Poniedziałek Wielkanocny praktykowano też inne zabawy, chodzenie z kogutkiem czy  kulanie jajek z górki do tzw.„dutki”, czyli po prostu dziury. Wygrywał ten kto trafił, a nagrodą były jajka pozostałych uczestników.