Teatru Nowego w Zabrzu!
Zabrzańska scena finalizuje sezon artystyczny 2025/2026 w prawdziwie mistrzowskim stylu. Bo kiedy Michael Cooney spotyka się z Marcinem Sławińskim to jest to sytuacja z kategorii the higest level. Jakość, z którą się nie dyskutuje! A chłonie, spędzając cudownie czas. Jestem przekonana, że tak właśnie będzie już 6 czerwca. Wtedy to wchodzi do repertuaru „Szczęściarz”.
Marcin Sławiński powraca do Teatru Nowego w Zabrzu po raz kolejny bardzo chętnie, bo jak powiedział w trakcie próby medialnej to dla niego teatralny dom! Uwierzycie, że to już 11 tytuł, jaki wyreżyserował dla Zabrza? – Obliczyłem, że to jest już moje 11 przedstawienie – zaznacza reżyser „Szczęściarza”. – Naprawdę czuję się tu jak w swoim domu. Tyle bowiem sztuk i tych śmiesznych, ale też i takich bardziej poważnych, mądrych jak na przykład „Źli Żydzi”, czy „Zaręczyny”, czy legendarny dla tego teatru „Wampir”, który odniósł sukces ogólnopolski, zdobywając nagrody festiwalowe i wiele, wiele innych. Zatem zawsze zaproszenie do Teatru Nowego przyjmuję z prawdziwą radością. Bo jeśli reżyser zna teatr, zna zespół, łatwiej mu jest obsadzić aktorów w poszczególnych rolach – w przypadku Cooneya tak barwnych postaciach.
Farsy Cooneyów to mądrość tekstów i inteligentny humor. A nade wszystko scenariusz, którego należy się trzymać. Ale jest jeszcze coś! Chciałoby się rzec, diabeł tkwi w didaskaliach. Podobno nie można przestawić nawet wazonika! – To prawda – potwierdza Marcin Sławiński. – Pamiętam przed laty, taką sztukę, w której grał Wojciech Pokora. Ja też ją reżyserowałem kiedyś w Teatrze Śląskim. W tej sztuce elementem scenografii były manekiny. I Wojciech Pokora mówi w pewnej chwili, żeby przestawić je, zabrać, a w didaskaliach ten manekin był wynoszony później. Parę prób zeszło nam na poszukiwaniu rozwiązania dla tych manekinów, by ostatecznie zostało tak, jak wymyślił to Cooney – podkreśla Marcin Sławiński.
W obsadzie: Grzegorz Cinkowski, Jarosław Karpuk, Joanna Romaniak, Dagmara Noszczyk, Andrzej Kroczyński, Maria Stępień, Jakub Piwowarczyk, Jolanta Niestrój-Malisz, Piotr Sobera, Robert Lubawy.
A w bieżącym wydaniu Gońca Górnośląskiego między innymi o „Szczęściarzu” rozmawiam z Robertem Lubawym, który poza ty, że wcielił się w jedną z postaci był też asystentem reżysera przy tym spektaklu.
Polecam gorąco!
Hanna Grabowska-Macioszek