Zajączek

22 marca 2016

Kuba i Marek Ligoccy to dwójka siedmiolatków, braci, którzy wraz z rodzicami i starszym 15 letnim bratem Jackiem, mieszkają w bardzo ładnym domu z ogrodem w Chorzowie. Dla całej ich rodziny święta wielkanocne zawsze są czasem spędzonym wspólnie, rodzinnie, to przeżywanie również już od niedzieli palmowej do Poniedziałku Wielkanocnego wszystkich religijnych obrzędów związanych z tymi świętami.

 

P1080021Rodzica Ligockich miała wiele swoich własnych tradycji, które zawsze starała się w czasie świat zrealizować. Jedną z tych tradycji było to, że w poranek wielkanocny dzieci zawsze wybiegały do ogrodu i szukały „zajączka”, czyli prezentów.

Tego roku poranek wielkanocny był bardzo chłodny, lecz to nie zniechęciło Kuby i Marka, więc z wielką radością, wcześnie rano wybiegli do ogrodu i zaczęli poszukiwania. Nagle na trawie zauważyli jakieś małe ślady.

– Kuba, zobacz jakieś ślady na trawie wyglądają jakby były od jakiegoś zwierzątka – powiedział Marek

– Tak, mnie też się tak wydaje –odparł Kuba.

Od tej chwili chłopcy zapomnieli zupełnie o ukrytych gdzieś w krzakach prezentach, tak bardzo zainteresowali się dziwnymi śladami. Ślady te prowadziły do pobliskiego lasku. Kuba i Marek po dość długim bieganiu po śladach, przekonani byli , że jest to zając, który wybiegł zapewne z lasu do ogrodu. Nagle w pobliskich krzakach zauważyli, że coś się rusza. Kiedy zobaczyli, że zza gałęzi widać odstające, szare uszy, już byli pewni, że to zając. Podbiegli do niego i nagle wielkie zdziwienie chłopaków. Zając ten był dość dziwny. Coś tutaj nie pasowało.

– Marku, zobacz to nie zając –zwrócił się Kuba do brata.

-No tak, oczywiście, to jest kot od naszych sąsiadów –odparł Marek. Po chwili ten niby zając zaczął miałczeć.

Chłopcy jednak nie dowierzali, gdyż zwierzę to miało długie uszy. Okazało się, że były to sztuczne, futerkowe uszy przyczepione do głowy kota. Bracia szybko zorientowali się, że ktoś zrobił im żart. Zaczęli się śmiać, ale po chwili zaczęli rozmyślać kto im przygotował taki żarcik. Szybko wpadli na trop, iż sprawcą był ich starszy brat Jacek, który jak się potem okazało, zaczajony w krzakach z wielką ciekawością obserwował chłopaków, którzy biegali po ogrodzie. Marek i Kuba długo się śmiali z tego, co ich spotkało. Tak byli zajęci tym wydarzeniem, że zupełnie zapomnieli o poszukiwaniu prezentów. Rodzice chłopców więc przypomnieli im o tym i prosili aby szybko wrócili do domu ponieważ był bardzo zimno i oczywiście był to już czas na Wielkanocne świąteczne śniadanie w rodzinnym gronie.

Kuba i Marek zapewne długo będą pamiętać to śmieszne wydarzenie. W tajemnicy przed innymi domownikami już snują plany o tym, jaki żart przygotować dla starszego brata. Są również przekonani o tym, że ich brat zapewne znów wymyśli jakiś żarcik, więc muszą być czujni i przygotowani , aby ich nic nie zaskoczyło.

Święta Wielkanocne to miły czas.

Łukasz Jałowiecki

Foto: Archiwum Rodziny Ligockich