Za poślednie ziobro

9 września 2014

I zjechali tłumnie do Muzeum „Górnośląskiego Parku Etnograficznego”. Porwali babę i chłopa, zakuli w dyby, ogolili i kazali tańcować. Nie byli zatem aż tacy brutalni i niebezpieczni, jak to można poczytać w ludowych podaniach i posłuchać w legendach. Zbójcy ze Grupy Karpackich Zbójów opowiadali ciekawe historie o swoich dziejach i sypali żartami jak z rękawa.

 

 

Nie zabrakło jednak scen ścinających krew w żyłach. Imprezę rozpoczął wielki huk – wystrzał z armaty, z której strzelano na planie filmu Agnieszki Holland „Janosik, prawdziwa historia”. Natomiast porwana baba musiała być bardzo potulna, by golenie ciupagą zakończyło się bezboleśnie. Zakuta w dyby nie miała szans na ucieczkę. Musiała godzić się wszystko, czego zbójnicy od niej żądali. Szczęścia nie miał także delikwent wieszany za poślednie ziobro.. Na szczęście były to tylko odtwarzane ku uciesze gawiedzi inscenizacje, przywołujące zbójnickie zwyczaje. Nikt tak naprawdę nie został powieszony, a „porwanej” pani nie spadł włos z głowy. Impreza była prowadzona z przymrużeniem oka, więc tak naprawdę nikt nie miał prawa się bać. Było to już drugie związane z tematem zbójnictwa wydarzenie, które odbyło się na terenie muzeum. Jak zapewnia Anna Macherzyńska-Swoboda z Muzeum „Górnośląskiego Parku Etnograficznego”, ma ono szanse zapisać się na stałe w kalendarzu muzealnych imprez plenerowych.

 

 

Hanna Grabowska-Macioszek

A więcej na temat zbójnickich zwyczajów w zakładce Ludzie wokół nas