Z wizytą u prezydenta

12 sierpnia 2015

Każdy ma prawo do wakacji, a szczególnie w sezonie urlopowym – nawet prezydent RP. W swojej siedzibie w Wiśle na Zadnim Groniu głowa naszego państwa odpoczywa jednak z rzadka. Zameczek prezydencki to raczej elegancka baza wypadowa dla władzy, by przy okazji ważnych spotkań służbowych w okolicy Beskidu Śląskiego, zachwycić się pięknem tamtejszego krajobrazu.

 

A na co dzień pięknem i doskonale zachowanym stanem obiektu mogą zachwycić się turyści. I to nie tylko przy okazji wycieczki Wiślańską Ciuchcią, gdzie Zameczek Prezydencki stanowi finał wyprawy po ciekawych miejscach Wisły.

Na trasie Wiślańskiej Ciuchci znajdziemy między innymi Skocznię im. Adama Małysza w Wiśle Malince oraz Małą i Dużą Zapore w Wiśle Czarne. Można też odwiedzić Dolinę Łabajową z kompleksem małych skoczni narciarskich, bądź zobaczyć jeden z największych w Polsce wiaduktów kolejowych. Atrakcji z pewnością nie zabraknie. Już sam przejazd Wiślańską Ciuchcią jest ciekawostką samą w sobie – szczególnie dla najmłodszych. Jeśli ktoś chciałby skorzystać, warto zapisać się dzień przed planowaną wycieczką. Wówczas będziemy mieli pewność, że miejsce w pojeździe będziemy mieli zagwarantowane.

Zameczek Prezydencki powstał w miejscu dawnego modrzewiowego zameczku myśliwskiego należącego do rodu Habsburgów, który zbudowano tu na początku XX wieku.  Po 1918 roku nowym gospodarzem zostało Ministerstwo Rolnictwa w Warszawie.  W 1927 roku obiekt został przeznaczony na potrzeby reprezentacyjne prezydenta Ignacego Mościckiego. I taką też funkcję obok nowej hotelowej pełni do dziś. Obiekt zachwyca przede wszystkim znakomitym stanem, a miłośnikom architektury z pewnością przypadnie do gustu surowy styl modernistyczny prezydenckiej budowli.

Zwiedzanie obiektu do najłatwiejszych nie należy. Wiślańska Ciuchcia zawozi bowiem jedynie turystów do Zamku Dolnego, gdzie obecnie znajduje się część hotelowa. Aby dostać się na teren Zamku Górnego, konieczna jest wcześniejsza telefoniczna rezerwacja. Co może zdziwić, a nawet wydać się komuś nieprzyjemne przy wejściu spotka nas kontrola osobista (dotyczy to także tych, którzy zechcą uczestniczyć w mszy w tamtejszym kościele). Być może w dobie zagrożeń wszelakich jest to uzasadnione?

Nie wiem jak to jest w przypadku turystów i czy ktoś prywatnie spotkał się z odmówieniem mu możliwości wejścia na teren obiektu, ale mnie taka „przygoda” spotkała służbowo. Jakiś czas temu (7 lat może?), kiedy pracowałam jeszcze jako reporter radiowy i robiłam nagrania z różnych ciekawych turystycznie miejsc w naszym regionie do Programu Turystyczno-Krajoznawczego „Palcem po mapie”, pewnego razu postanowiłam ukazać radiowo słuchaczom ten właśnie obiekt. Należy zaznaczyć, że w żadnym wypadku, nie miało to być jakieś niecne nagranie, w którym ktoś mógłby dopatrzyć się jakiś kontrowersji, a już na pewno niczego, co mogłoby na szwank narazić wizerunek głowy państwa. Moim celem było przybliżenie zameczku pod względem turystyczno-architektonicznym. Najwyraźniej czegoś niecnego dopatrzyła się jednak w tym przedsięwzięciu Kancelaria Prezydenta, bo odrzucono moje pismo z prośbą o możliwość wejścia na teren rezydencji w Wiśle. Uzasadnienia odmowy nie podano. – Nie martw się! – pocieszył mnie mój wydawca. – Poczekamy aż się prezydent zmieni – skwitował.

Od tamtego czasu prezydent zmienił się już dwukrotnie, program zdjęto z anteny, a zameczek pozostaje dla mnie jedną wielką zagadką.

 

Tekst i foto: Hanna Grabowska-Macioszek