Szczęść Boże górniczej braci

3 grudnia 2014

Celebrowanie święta górników w okolicy 4 grudnia przybiera różne formy: uroczystości w miejscach pamięci po tragicznie zmarłych w kopalnianych katastrofach, czy karczm piwnych. Jedną z nich – jak twierdzą górnicy – najmilszą i wzruszającą są jednak odwiedziny w szkołach i przedszkolach.

 

Od wielu lat kultywowana tradycja zapraszania górników do uczestnictwa w akademiach barbórkowych, przetrwała do dziś. Grona pedagogiczne placówek oświatowych, dbając o edukację dzieci od najmłodszych lat, chętnie zapraszają górników, by w tak niecodzienny sposób świętować 4 grudnia. Ze swoich szkolnych lat pamiętam, że Dzień Świętej Barbary – patronki górników, było to dla szkoły zawsze jedne z ważniejszych wydarzeń, do których przygotowywaliśmy się z wielkim zaangażowaniem – lepiliśmy górnicze czapki z malowanego na czarno brystolu, ozdabialiśmy je bibułowymi pióropuszami, ćwiczyliśmy teksty piosenek, opiewających dokonania górników, a wszystko po to, by 4 grudnia godnie podjąć tych niezwykłych gości.

Z wielką pieczołowitością do wizyty górników przygotowywały się dzieci wspólnie ze swoimi paniami przedszkolankami ze Społecznego Przedszkola Artystycznego Fundacji imienia Krystyny Rudkowskiej w Katowicach. W tamtejszej sali baletowej powstała okazała ściśle związana z tematem górnictwa ekspozycja: rozsypane bryłki węgla oświetlone górniczą lampką były pięknym akcentem przygotowanej przez wychowanków przedszkola wystawy. Na ekspozycji zostały zaprezentowane prace malarskie przedstawiające górników. Nie trudno sobie wyobrazić, ile pracy dzieci włożyły w ich przygotowanie. A cała sala mieniła się czarno-czerwonymi kolorami czapek i pióropuszy na dziecięcych główkach. Jak mówią Jan Siemiątkowski i Szczepan Wietrzyk – górnicy, którzy z okazji „Barbórki” odwiedzili przedszkole, cieszy fakt, że dzieci i młodzież chętnie uczestniczą w takich wydarzeniach. – Obaj jesteśmy już emerytowanymi górnikami. Kiedy zaczynaliśmy pracę w kopalni w latach 70-tych górnictwo przeżywało swoje lata świetności, które już niestety chyba bezpowrotnie się skończyły. Powiedzmy to sobie szczerze, że dziś to górnictwo odchodzi w zapomnienie, więc tym bardziej cieszymy się z takich spotkań – mówi Jak Siemiątkowki. Jak dodaje Szczepan Wietrzyk, dziś trudno mówić o etosie górniczej pracy. – Sytuacja nie jest obecnie najlepsza, kopalnie są zamykane, górnicy tracą pracę, a przez społeczeństwo postrzegani są niestety niezbyt pozytywnie i to jest prawdziwy dramat, a w dodatku nic nie wskazuje na to, by ten stan rzeczy miał się zmienić – kwituje Szczepan Wietrzyk.

Uroczystości „Barbórkowe” w naszym regionie ruszyły już z końcem listopada. Górnicy wspólnie biesiadują i świętują na imprezach zwyczajowo nazywanych „Barbórkami”.  Uroczyście czczone są także miejsca pamięci, w których składane są wieńce i palone znicze, by uhonorować tych, którzy tragicznie odeszli w górniczych katastrofach. Tradycyjnie już z tej okazji tuż przed jedną z porannych szycht w Kopalni „Śląsk” z górnikami spotkała się między innymi prezydent Rudy Śląskiej Grażyna Dziedzic. – Życzę wam, aby te trudne dla górnictwa czasy nie trwały długo, byście spokojnie mogli patrzeć w przyszłość – mówiła Grażyna Dziedzic. Prezydent Rudy Śląskiej życzyła pracownikom KWK „Śląsk” spokojnej i bezpiecznej pracy, szczęścia, opieki św. Barbary i tradycyjnego Szczęść Boże!

Jednak zdaniem przybyłych do przedszkola górników o bezpieczeństwo i spokój w kopalni może być trudno. – Postęp techniczny jest ogromny. My w latach 70-tych zaczynaliśmy kilofami, teraz są piloty, niemniej jednak nie ma takiej możliwości, by tam na dole pracę ludzi w stu procentach mogły zastąpić maszyny, dlatego będzie ona zawsze narażona na niebezpieczeństwo. Ale jeśli się kocha, to co się robi, na to niebezpieczeństwo się nie zważa – podkreślają. A zatem wspólnie z górnikami zważajmy na to, by docenić to, co kochają, nie tylko raz w roku z okazji „Barbórki”, ale na co dzień.

Tekst i foto: Hanna Grabowska-Macioszek