Śląski horror, czyli o pierwiastku demona w każdym z nas

17 maja 2017

Straszna będzie noc muzeów w Muzeum „Górnośląskim Parku Etnograficznym w Chorzowie”. Rozgrywający się tam horror pozwoli nam być może odkryć w nas to, co niekoniecznie nam się spodoba…

 

 

Nikt chyba nie lubi krytyki i niechlubnej prawdy o sobie? A taką niepokojącą będzie można odkryć na „Horrorze w Skansenie”, który już w najbliższy weekend 20/21 maja, odbędzie się w „Muzeum Górnośląskim Parku Etnograficznym”. Każdy chyba za to lubi się bać? Dlatego koniecznie musi wybrać się na spotkanie z dawnymi śląskimi demonami. Czego w trakcie spotkania się dowie? Czy dziś wierzymy jeszcze w boboki, południce i inne rodzime zjawy? Nocna oprawa wydarzenia spowoduje z pewnością, że będzie można poczuć się co najmniej nieswojo. – Przypomnimy całą dawną demonologię ludową. Nocą – emocje gwarantowane. Coś tam huczy, coś tam trzeszczy, coś nas straszy, bo co jakiś czas pojawia się jakiś wytwór naszej wyobraźni – mówi dyrektor muzeum Andrzej Sośnierz. – Mam jednak nadzieję, że napotkane demony nie wystraszą nas do tego stopnia, by była potrzebna interwencja medyczna, ratunkowa, ale myślę, że należy być czujnym, bo niektóre strachy wciągają w zasadzkę! – podkreśla dyrektor Sośnierz. – Posłużę się moim ulubionym współczesnym dramaturgiem nieżyjącym już Iredyńskim: demony są w nas – mówi zastępca dyrektora ds. artystycznych Teatru Nowego w Zabrzu Zbigniew Stryj, który wraz z zespołem teatralnym co roku odgrywa rolę śląskich demonów w muzeum. – Są ogromne obszary niezbadanej wiedzy o nas samych, są takie sytuacje, takie chwile, kiedy zastanawiamy się, czy to ja zrobiłem, czy to ja powiedziałem, co mnie popchnęło do tego, żeby znaleźć się w paskudnej i nagannej sytuacji, bo oczywiście człowiek składa się z dobra i zła, a ludowość ma tę cudowną zaletę, że potrafi pewne rzeczy nazywać i ubierać w obrazy i postaci – zaznacza Zbigniew Stryj. – Ta ludowość zatem ponazywała te przywary, te grzechy i dała im ciała. Tu oczywiście jest cudzysłów, bo to ciało jest także wymyślone przez ludzi. Można się jednak doszukać w tym lęków. Obecnie jesteśmy szalenie nowocześni, jesteśmy społeczeństwem myślącym, otoczonym przez naukę, media, przez to wszystko co jest określone i dopowiedziane, a tak naprawdę tak mało w dalszym ciągu wiemy o człowieku. Gdybyśmy to wiedzieli, to nie bylibyśmy źli. Nie byłoby tak wiele zła wokół nas. Może ta chwila refleksji właśnie bez zbędnej i nachalnej dydaktyki pozwoli nam tak przez sekundę zastanowić się, że i we mnie jest też ten Miedznik, bo ja też potrafię o tę grudkę ziemi robić awanturę i komuś zrobić na złość, zatruć mu sen i go dusić – kwituje.

– Nie do przecenienia jest jednak ten element zabawy – uważa Zbigniew Stryj. – My przecież uwielbiamy się bać, bawiąc się przy tym.

W tym roku po raz pierwszy w Śląskim Horrorze bierze udział Teatr Fabryka Kultury w Chorzowie. – Jako nowicjusz w skansenie czuję się fantastycznie – mówi Mateusz Trembaczowski . – Jako dziecko skansen był moim ulubionym miejscem odwiedzin, więc to dla mnie ogromny zaszczyt i przyjemność partnerować tutejszej Nocy Muzeów. Nam w udziale przypadła trzecia trasa zwiedzania, na której będzie się działo! Będzie na pewno strasznie, ale i ciekawie. Będą płonąć ogniska, będą odprawiane rytuały, dlatego już teraz zachęcam i zapraszam do udziału – dodaje.

Na koniec informacja praktyczno-techniczna. W związku z tym, że na Śląski Horror walą co roku prawdziwe tłumy, a kolejki sięgają niemal hipermarketu AKS i aby nie stać w nich godzinami, warto nawet godzinę przed otwarciem zjawić się u wrót muzeum. Start imprezy o godzinie 19.00. Jak mówi Andrzej Sośnierz Śląski Horror może potrwać nawet do północy.

 

 

 

 

 

 

 

 

Tekst i foto: Hanna Grabowska-Macioszek