Raj dla narciarzy

22 grudnia 2014

Czy zima nas w tym sezonie zaszczyci? Takie myśli naszły mnie ostatnio, gdy patrzyłam przez okno, obserwując szarobury krajobraz w niczym nie przypominający śnieżnego. Na szczęście w górach „białego paskudztwa” podobno jest pod dostatkiem, więc smarujmy narty i wio. Polecam Szczyrk.

 

Szczyrk to dla mnie wyjątkowe miejsce. Będąc dzieckiem, wielokrotnie odwiedzałam je z rodzicami podczas ferii zimowych, później bywałam tu ze znajomymi, czy za czasów narzeczeństwa – z moim obecnym mężem. Niewątpliwie ze Szczyrkiem wiąże się dla mnie wiele miłych wspomnień. Tu wszak doskonaliłam technikę jazdy na nartach, uczyłam się omijać wytarte ze śniegu miejsca na stoku, czy kiedy tego śniegu było na trasie zjazdowej naprawdę bardzo niewiele – slalomu między drzewami. Takich przygód się nie zapomina. Myśląc o tym teraz, nachodzi mnie refleksja, że miałam odważnych rodziców, którzy nie bali się fundować takich atrakcji. Niemniej jednak do Szczyrku powracam zawsze chętnie nie tylko ze względu na ciekawe wspomnienia.

Położona w Beskidach miejscowość to bez wątpienia prawdziwy raj dla narciarzy. Z Katowic pojedziemy do Szczyrku około 1,5 godziny, śmiało zatem można się tu wybrać nawet na wypad jednodniowy. Swobodnie mogę powiedzieć, że to chyba najbardziej atrakcyjne miejsce dla uprawiających narciarstwo w całej Polsce. Taka mnogość tras o różnym stopniu trudności, rodzajów wyciągów narciarskich, występuje chyba tylko tu. Jednymi z ciekawszych i bardziej znanych kompleksów jest ośrodek narciarski Czyrna oraz Duże i Małe Skrzyczne. Tam aż roi się od wyciągów – orczyków, talerzyków, krzesełek i czego tam sobie można jeszcze wymarzyć. Dla tych, którzy nie lubią częstych zmian i wolą jeździć ciągle z tej samej górki, dobrym rozwiązaniem może być na przykład Kaimówka lub Beskidek. Ale to jedynie pojedyncze przykłady, bo to zaledwie mała część znajdujących się tu stoków.

Na takich stokach można spędzić cały dzień, bo bogata oferta gastronomiczna u podnóża każdego z nich zapewne zaspokoi apetyt zgłodniałych narciarzy.

Co od wielu lat uderza mnie niezbyt pozytywnie i to nie tylko w Szczyrku, ale wszędzie tam, gdzie przy stoku znajduje się knajpa, to całe rzesze narciarzy pijących piwo. Ile tego piwa są w stanie wypić, nie wiem, ale późniejsza jazda po dwóch, czy trzech browarach może być niebezpieczna. Kiedyś tego nie było. A podczas przerwy w zjazdach piło się w schronisku herbatkę z cytrynką i jadło zrobione rano przez mamę kanapki, no czasem dostawało się od cioci brązowe paliwo, czyli kostkę czekolady, aby podładować akumulatory. Ale piwa nie pili nawet dorośli. A obecnie bez piwa wielu nie wyobraża sobie relaksu na stoku.

Szczyrk ma także bogatą bazę noclegową począwszy od kwater prywatnych do ekskluzywnych hoteli. Nie zawiodą się też i ci, którym po całym dniu jeżdżenia brakuje rozrywek. W Szczyrku można wybrać się do dyskoteki, licznych knajp, piwiarni, czy innych lokali, gdzie można smacznie zjeść i wypić.

Tekst i foto: Hanna Grabowska-Macioszek