Przedłużmy sobie lato

10 września 2014

No niestety… powiedzmy to sobie szczerze… niechybnie zmierza ku końcowi, a na następne będzie trzeba czekać aż rok. I kiedy w końcu nadejdzie może być takie typowo polskie, czyli z przewagą deszczu. Ale dosyć narzekania. Tegoroczne było całkiem przyzwoite. Sposobów na to, by zatrzymać lato znam co najmniej trzy…

 

Kto z nas nie wraca do wakacyjnych wspomnień? Robi to chyba każdy? Najprościej włączyć w komputerze pokaz slajdów i oglądać zrobione w trakcie wakacji zdjęcia. Można też zasiąść wygodnie w fotelu z albumem, jeśli ktoś cierpi na manię wywoływania fotografii…znam takich… Zupełnie niełatwy zabieg odświeżenia urlopowych dni, to przeglądanie pocztówek. Niełatwy – bo wymaga udziału osób trzecich, no bo w końcu ktoś nam tę pocztówkę najpierw musiał wysłać, a dziś takie praktyki należą do rzadkości. Bardziej liczyłabym na mmsy.

Dobrym i niezawodnym sposobem na przedłużenie lata, jest po prostu późny urlop, na przykład – we wrześniu, czy nawet w październiku. Z doświadczenia wiem, że wracając pozytywnie naładowana energią słoneczną, łatwiej jest mi przetrwać zimę, bo widoczna jeszcze długo po powrocie opalenizna, od razu poprawia nastrój, bo wygląda się od razu lepiej. A okazji do wyjazdów sporo. Wszystkie biura podróży kuszą atrakcyjnymi ofertami. I nie ma w tym żadnych ukrytych złych promocji, czy podstępów. Wakacje po sezonie są po prostu tańsze. Te same wczasy w jego środku kosztują niekiedy nie o połowę, ale często dwa, albo trzy razy więcej. Ale nie trzeba od razu wyjeżdżać gdzieś nie wiadomo jak daleko. Nawet jednodniowy wypad w góry na pewno poprawi nam humor i będzie miła odskocznią od codzienności. A złota polska jesień – jakże jest piękną. Ruch na świeżym powietrzu zawsze dodaje wigoru. Choć o świeże powietrze wśród miejskiego obłędu może być ciężko.

A pozostając w temacie lata i urlopów przypominam o naszym konkursie „Wspomnienia z wakacji”.

Tekst i foto: Hanna Grabowska-Macioszek