Pomoc kota nieoceniona

31 grudnia 2014

Obowiązki, nerwowa atmosfera, a przede wszystkim gonitwa za kotem, by czegoś nie nabroił. Ten okres jest trudny szczególnie dla niego. Jak przebiega świąteczno-noworoczny czas z punktu widzenia kota? Zapraszam do lektury.

 

W moim domu co roku w tym okresie wiele się dzieje. Wszyscy się spieszą, denerwują, bo …przecież wkrótce święta. A do zrobienia wciąż aż tyle! Do moich ulubionych zadań należy pieczenie pierników. Pomaga mi w tym mama i … kot. Szczególnie jego pomoc jest nieoceniona. Ciciak (tak się nazywa) zlizuje lukier, bawi się kulkami z cukru i robi dużo hałasu. Poluje też na karpia. A najwięcej zamieszania jest w trakcie strojenia choinki przy jego asyście. Wtedy jest najszczęśliwszy. Ale ma frajdę! Każdego roku próbuje się wspiąć na bożonarodzeniowe drzewko. Jak dotąd jeszcze mu się nie udało. Jego ulubionym zajęciem wówczas jest zrywanie bombek i łańcuchów, a nade wszystko lampek choinkowych.

W tym roku wydarzyła się śmieszna historia. Przy strojeniu choinki okazało się, że zgubiła się najcenniejsza bombka – była ona pamiątką po mojej prababci. Szukaliśmy jej przez dłuższy czas, w końcu okazało się, że kot ją zabrał i bawił się nią pod łóżkiem. Jak już sobie poszalał, to zadowolony poszedł podrzemać przed kominkiem. A gdy zregenerował siły zabrał się do pomocy przy pakowaniu prezentów: porwał mamie wstążkę i zabawę miał przednią.

Jedno jest pewne! Bez kota święta byłby z pewnością spokojniejsze, ale za to jakże nudne. A jego „pomoc” w ich przygotowaniu – bezcenna.

Tekst i foto: Jakub Kancner, uczestnik Świątecznego Konkursu „By poczuć magię świąt”