Powrót Gońca Górnośląskiego….

Od czasu, gdy samodzielnie zacząłem czytać, zawsze u mnie w domu był „Dziennik Zachodni” ze wspaniałymi rysunkami Gwidona Miklaszewskiego w wydaniu niedzielnym, była „Panorama” i było „Życie Chorzowa”, które z czasem przekształciło się (w 1962 r.) w „Goniec Górnośląski”. Oczywiście były to czasy, gdy wiedzę o najważniejszych wydarzeniach światowych i krajowych zdobywało się tylko za pośrednictwem radia i prasy właśnie (pierwszą polską audycję telewizyjną wyemitowano w październiku 1952 roku). Ludzie jeszcze wtedy dużo czytali. Prasa drukowana była potęgą, tyle tylko, że dla przeciętnego mieszkańca Chorzowa najważniejsze było to, co rozgrywało się w bezpośrednim otoczeniu. Tak więc dziennikarze i fotoreporterzy „Życia Chorzowa” a później „Gońca Górnośląskiego” aktywnie towarzyszyli wszystkiemu, co się działo w Chorzowie. Przez łamy lokalnej prasy przetoczyła się dyskusja o budowie „Stadionu Śląskiego” i o przekształceniu, z inicjatywy wojewody śląskiego Jerzego Ziętka, dawnej „Doliny Szwajcarskiej” w Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku. Również i budowę Planetarium Śląskiego – największego i najstarszego planetarium i obserwatorium astronomicznego w Polsce – bacznie  obserwowano na łamach naszego tygodnika . Zostało uruchomione 4 grudnia 1955 roku na najwyższym wzniesieniu parku tzw. Górze Parkowej.

Na terenach graniczących z Katowicami zaczęło od zera powstawać Osiedle Tysiąclecia, któremu towarzyszyło wzmożone zainteresowanie mieszkańców Chorzowa, którzy jeszcze nie wiedzieli, że jednym tylko pociągnięciem pióra ówczesnego pierwszego sekretarza komitetu wojewódzkiego osiedle znajdzie się w Katowicach. Wiele emocji wzbudzała także budowa na terenach poligonu wojskowego Śląskiego ZOO, które w jednym miejscu zgromadziło zwierzęta z  ogrodów zoologicznych Bytomia, Chorzowa i Katowic oraz zapowiedź budowy Wesołego Miasteczka do którego do niedawna ściągały rzesze turystów, i to nie tylko polskich. Wszędzie tam byli reporterzy naszej „Klachuli” jak żartobliwie i z wielka sympatią mówiono na chorzowskiej gazecie.

Przez łamy „Gońca Górnośląskiego” przetoczyła się również burzliwa dyskusja związana z wytyczeniem (też przez sekretarza PZPR) trasy łączącej Katowice z Bytomiem i potworkiem drogowym jakim była estakada rujnująca chorzowski rynek. Ale też, prócz obserwowania wątpliwej jakości decyzji budowlanych, reporterzy  „Gońca” towarzyszyli sympatycznej uroczystości sadzenia drzewek pamiątkowych w WPKiW przez pierwszego polskiego kosmonautę majora (wtedy) Mirosława Hermaszewskiego i jego kosmicznego towarzysza Piotra Klimuka. Towarzyszyli też dziennikarze naszej chorzowskiej gazety dyskusjom związanych z likwidacją zasłużonego chorzowskiego klubu AKS-u i sprzedażą jego terenów obcemu kapitałowi. A jeszcze do tego, zdawało by się, nie tak bardzo dawno temu ekscytowano się na łamach lokalnej prasy, t. zn. „Życia Chorzowa” derbowymi meczami (1953-54) pomiędzy AKS-em a RUCH-em Chorzów przemianowanych złośliwie przez ówczesną władzę na Budowlanych Chorzów i Unię Chorzów.

Z czasem lokalny, chorzowski tygodnik objął już swym zasięgiem Bytom, Katowice, Rudę Śl., Siemianowice Śl., Świętochłowice i Zabrze. Funkcjonował tak ładnych parę lat będąc świadkiem tego wszystkiego, co wówczas się tutaj, w najbliższym sąsiedztwie Chorzowa, działo. Towarzyszył „Goniec” protestom robotniczym i olbrzymim przemianom politycznym w latach osiemdziesiątych. Nadeszły lata dziewięćdziesiąte, które niosły z sobą wiele burzliwych przemian społecznych, politycznych i – co najważniejsze – gospodarczych. Naturalną rzeczą stało się też i to, że ludzie mając do dyspozycji mnóstwo programów telewizyjnych, korzystających z internetu, przestali po prostu czytać. Lokalny tygodnik w coraz mniejszym stopniu towarzyszył ludziom w parkach, na spacerach czy w ogródkach działkowych w czasie relaksu. Z pewnością też nie docierał do ludzi młodych, którzy zafascynowani współczesną techniką informatyczną, nie zawsze mieli czas i chęci by sięgnąć po papierowy nośnik informacji.

„Goniec Górnośląski” zakończył swoją misję wiosną 2013 roku.

Grupa zapaleńców postanowiła jednak reaktywować ten wielce zasłużony dla naszego miasta i regionu tygodnik. Należy tylko życzyć by sie to powiodła, i oby nowy „Goniec Górnośląski” tak jak dawniej towarzyszył nam w chwilach pięknych, czasem trudnych ale naszych, chorzowskich…

 

EK