Nie tylko od święta

15 listopada 2017

Teoretycznie są z zupełnie innych bajek. Przynajmniej tych literackich. Ona – królowa romantycznych powieści obyczajowych (obowiązkowo – zawsze ze szczęśliwym finałem!). On – książę komedii kryminalnej, z uśmiechem na ustach uśmiercający kolejnych bohaterów swoich książek. Tym większym zaskoczeniem była wiadomość, że napisali coś razem. Co ich do tego skłoniło i jak układała się ich współpraca?

 

Kto wpadł na pomysł ,,Pudełka z marzeniami”?

Alek Rogoziński: Nasi czytelnicy. W czasie każdego z naszych spotkań, czy to na żywo w księgarniach albo bibliotekach, czy też w Internecie, pojawiało się pytanie, czy coś kiedyś napiszemy razem. Krople drążyła skałę i wreszcie nasze kamienne postanowienie, że tego nie zrobimy, zamieniło się najpierw w wahanie, a potem decyzję, że jednak to zrobimy. Bo szczerze mówiąc na początku wcale nie mieliśmy takiego zamiaru. Pisanie w duecie to pułapka. Łatwo się rozjechać z pomysłami albo ich realizacją, pokłócić nawet o jakiś drobiazg. To była największa próba dla naszej przyjaźni!

,,Pudełko z marzeniami” to samodzielny tytuł, ale twoi czytelnicy, Magdo, szybko zorientują się, że w powieści pojawiają się bohaterowie napisanej przez ciebie ,,Pracowni dobrych myśli”. Od początku wiedziałaś, że chcesz do nich wrócić?

Magdalena Witkiewicz: Nie planowaliśmy ich pojawienia się, albo raczej ja nie planowałam. Sami weszli do naszego świata! Jest jeszcze Kalinka ze świątecznego opowiadania Alka. A nawet pojawia się wzmianka o Róży Krull, bohaterce jego kryminałów!

Alek: Ogólnie połączyliśmy nasze światy w tej książce, ale w taki sposób, aby – podkreślmy to raz jeszcze – ktoś, kto nie miał nigdy w ręku żadnej z naszych książek,  mógł spokojnie i bez najmniejszego problemu przeczytać „Pudełko z marzeniami”.

Alek, a nie obawiałeś się umieszczenia akcji w świecie, który stworzyła  Magda?

Alek: Nie! ,Pracownia dobrych myśli” jest moją ulubioną książką Magdaleny, więc nawiązanie do niej w naszej wspólnej powieści było dla mnie oczywiste. Bałem się tylko, że Magda zaprotestuje. Ale przeszło ulgowo…

A co sprawiło wam największy kłopot w czasie pisania? Pojawiły się jakieś kwestie sporne?

Magda: Tak. Chciałam, aby okazało się, że jedna z bohaterek, która jest czarnym charakterem, okazała się jednak tak naprawdę dobra, a Alek mi na to nie pozwalał. Żartował nawet, że wie, dlaczego nie piszę kryminałów. Bo gdybym je pisała, to nawet denat musiałby żyć długo i szczęśliwie…

Alek: Jak w książce jest zbyt sielankowo, to dla mnie, jako czytelnika, z czasem robi się nudno. Wszyscy bohaterowie nie mogą być dobrymi duszyczkami, bo wtedy powieść traci realizm. Przecież życie nie zawsze jest bajką, jakbyśmy się bardzo nie starali.

Przyznaję rację Alkowi…

Magda: Mówcie, co chcecie, a ja tam myślę, że nasz czarny charakter w głębi duszy jest dobrym człowiekiem!

W głębi duszy to ja jestem szczupłą blondynką.

Magda: Ja też!

Alek: A ja bliźniaczą kopią Rafała Maślaka.

Magda: Ostatecznie ,,Pudełko z marzeniami” nie jest taką zupełnie cukierkową powieścią, ma w sobie dużo ironii i humoru, jak wszystkie książki Alka, oraz sporo  romantyzmu jak większość moich.

Mamy doborowe towarzystwo (śmiech). Wasza książka promowana jest hasłem „#nietylkoodswieta”. Co to dokładnie oznacza?

Magda: Chcieliśmy napisać ciepłego, otulającego, ogrzewającego, idealnego na zimowe wieczory, ale niekoniecznie tylko na tych kilka dni Świąt Bożego Narodzenia. Dlatego nasza książka zaczyna się na długo przed Gwiazdką, a kończy Walentynkami. Więc jest świąteczno-zimowo-walentynkowa. W sumie dokładnie nie tylko od święta 🙂

Fajnie wam się razem pisało?

Alek: Nie pozabijaliśmy się. Chociaż gdyby nie nasz anioł-stróż, Pawełek, pewnie byśmy to zrobili. Na szczęście potrafimy się z siebie śmiać, zrobić krok do tyłu, spojrzeć z dystansu. To cenna cecha.

A morał? Każda dobra książka taki posiada. Marzenia się nie spełniają, spełniają je ludzie? I to nie tylko od święta?

Magda: Marzenia się spełniają. Czasem same, czasem musimy poszukać kogoś, kto je nam spełni…

Alek: Morał? Chyba taki, że trzeba żyć, a nie marzyć o tym, jak się będzie żyło…

 

Jeśli więc przedświąteczna krzątanina doprowadzi was do rozpaczy albo szewskiej pasji, to sięgniecie po „Pudełko z marzeniami”. Poprawa nastroju gwarantowana!

Justyna Chaber

Wywiad także w listopadowym Gońcu Górnośląskim. „Pudełko z marzeniami” to także nagroda główna w naszym świątecznym konkursie „Już wkrótce Boże Narodzenie”. Więcej o książce także w wydaniu grudniowym.