Nie trzeba być Hanysem, by Hanysem zostać

14 listopada 2014

Rozmowa z Grzegorzem Poloczkiem z Kabaretu Rak

gg: Nie milkną echa ulicznych burd w trakcie obchodów Narodowego Dnia Niepodległości. Tymczasem w Rudzie Śląskiej znaleziono sposób, jak uniknąć podobnych wydarzeń. Święto, które w całej Polsce celebrowane jest bardzo dostojnie, poważnie, tam co roku znajduje zupełnie inną odsłonę.

Grzegorz Poloczek: No właśnie, bo ktoś nie wiadomo dlaczego wymyślił, że ma być obchodzone na poważnie, a to jest przecież radosne święto. Z Dnia Niepodległości powinniśmy się cieszyć, a nie gonić po ulicach i obrzucać kamieniami. Ale spojrzenie na ten dzień zmienia się – przypinamy na przykład kotyliony w barwach narodowych, pani premier jak mi się zdaje, też odwiedzała jakieś przedszkole i to jest bardzo fajne. A na pewno odciąga to uwagę od tych burd ulicznych. Każdy oczywiście ma prawo do obchodzenia tego święta, tak jak mu się podoba, dlatego my w Rudzie Śląskiej postanowiliśmy świętować je niepatetycznie, na wesoło. Co roku 11 listopada organizujemy Galę Hanysy. Dzięki temu nie trzeba robić drugiej imprezy z tej okazji. Dzień Niepodległości i Hanysy – tak w Rudzie Śląskiej je świętujemy.

gg: Wielu ludzi na tę Galę Hanysów właśnie czeka cały rok.

GP: No jeśli tak jest, to dobrze. Bardzo się z tego cieszę, bo ja jestem pomysłodawcą tej imprezy. Ale co ważne – bez życzliwości i pomocy Miejskiego Centrum Kultury niestety nie byłoby szans, by galę zorganizować. Jest to impreza cykliczna i tylko takie wydarzenia mają sens, bo ich powtarzalność przyzwyczaja ludzi, że coś w danym terminie się odbywa i czeka się na to. I tak jest też z Hanysami. Akurat tak się dobrze składa, że gala wpisuje się w Rudzką Jesień Kulturalną – całą serię wydarzeń, w których ludzie bardzo chętnie uczestniczą. Można posłuchać muzyki, zobaczyć dobry spektakl, kabaret, albo przyjść na Galę Hanysów. To taka piękna rudzka tradycja, ż właśnie jesienią tych imprez kulturalnych jest bardzo dużo.

gg: A skąd pomysł, by taką galę zorganizować?

GP: Kiedy Kabaret Rak obchodził jubileusz 15-lecia, postanowiliśmy, że zrobimy imprezę i nagrodzimy w jakiś sposób tych, którzy pomagali nam w pierwszych latach naszego istnienia. I tak się to zaczęło. W trakcie pierwszych gali statuetkę Hanysa dostawali właśnie przyjaciele związani z kabaretem. Było to nasze podziękowanie za 15-letnią współpracę. W kolejnych latach nagradzaliśmy inne osoby, które w jakiś sposób zasłużyły się dla regionu.

gg: W gronie dotychczasowych laureatów jest też bardzo dużo osób spoza Śląska. Sugeruje to, że aby dostać statuetkę nie trzeba być Hanysem?

GP: Tak, oczywiście. Nie wszystkie Hanysy to Hanysy. My nie nagradzamy za to, że ktoś się urodził Ślązakiem. Tak się jednak składa, że w większości są to osoby pochodzące, albo obecnie mieszkające na Śląsku. W swoich poszukiwaniach kierujemy się też często tym, czy dana osoba będzie miała czas, by do nas przyjechać. Jesteśmy za to zawsze bardzo wdzięczni, jeśli ktoś przyjeżdża, poświęca swój czas. Zależy nam też oczywiście na tym, by były to znane osoby, bo to dodaje splendoru imprezie i miastu. Największym zaszczytem i wydarzeniem dla nas był przyjazd prezydenta Lecha Wałęsy, który specjalnie przyjechał na galę. Nie przy okazji jakiegoś innego wydarzenia, ale właśnie – na galę. Pięć lat o to zabiegaliśmy i udało się.

gg: No ale przecież taka statuetka to ogromne wyróżnienie!

GP: No tak, ale my cieszymy się, że te osoby chcą ją od nas przyjąć i przyjechać do nas na imprezę, bo to jest nasza impreza i obecność takich zacnych osób ją upiększa. A jeśli one się z tego cieszą, to dla nas to jest podwójna radość.

gg: A z czym się kojarzy Hanys?

GP: Hanys kojarzy się ze Ślązakiem, bo tak mówiono na Śląsku na Ślązaków. Przyjezdni to Gorole, a tutejsi – Hanysy. Niektórzy myślą, że to złe, albo brzydkie słowo. Bardzo często też jak ktoś miał na imię Jan, to mówiono na niego Hanys i kiedy powstał pomysł zorganizowania Gali Hanysy, to chcieliśmy, aby to słowo kojarzyło się dobrze. Ale nawet ktoś mi kiedyś powiedział: zastanów się, bo to niefortunne, brzydkie słowo. Nic bardziej mylnego, ja uważam, że to że jest ono postrzegane jako brzydkie, to kwestia umowna.

gg: Niestety często, to co kojarzy się ze Śląskiem, nie jest do końca pozytywne?

GP: No tak to jest. Jedni walczą o autonomię Śląska, inni o śląski język. Jeśli wiedzą o co walczą, to dobrze. Niektórzy myślą, że jak ktoś chce walczyć o te wartości, to chce oderwania Śląska od Polski. To według mnie nie jest prawda. Chyba, że ktoś ma takie poglądy, to ja się z tym nie zgadzam. My chcemy jednoczyć, łączyć. Chcemy pokazać, że Ślązacy są otwarci, życzliwi, lubiani w całej Polsce – tak jak my Kabaret Rak.

gg: No a co słychać u Kabaretu Rak?

GP: A dziękuję, w porządku. Co prawda jesteśmy wszyscy trochę podziębieni. Z moim głosem nie jest najlepiej, Krzysiu Hanke parę dni temu w ogóle go stracił, ale intensywnie pracujemy. Właśnie wróciliśmy z Niemiec, a niebawem ruszają wszystkie uroczystości górnicze. Trochę w tym roku będzie ich mniej z powodu niedawnej tragedii w Kopalni Mysłowice „Wesoła”, bo górnikom nie wypada się tak hucznie bawić, ale będziemy wspólnie świętować „Barbórkę”.

 

Rozmawiała Hanna Grabowska-Macioszek