Nie taki styczeń straszny

15 stycznia 2018

Podobno jest najbardziej depresyjnym miesiącem w roku. Dlaczego? Już tegoroczna styczniowa aura każe nam poddać w wątpliwość ten pogląd, bo choć od paru dni jest nieco zimniej, to tyle słońca ile jest w tym roku w styczniu (przynajmniej na razie), nie było w ubiegłym roku nawet w maju. O tym jak nie dać się rzekomej styczniowej chandrze, przeczytamy właśnie w tym artykule.

 

Sylwestrem wkroczyliśmy szampańsko w karnawał i choć podobno styczeń to najbardziej depresyjny miesiąc w ciągu roku, porzućmy troski i smutki i dajmy się porwać w tany. Warto skorzystać, bo karnawał w tym roku jest wyjątkowo krótki.
Jakie są przesłanki ku temu, by sądzić, że w styczniu o radości trudno? Po pierwsze – ma 31 dni i dłuży się niczym reforma służby zdrowia. Po drugie rozpoczynamy go często z nienajlepszym samopoczuciem po szaleństwach sylwestrowej nocy. Zaciągnięte w roku ubiegłym kredyty i pożyczki trzeba zacząć powoli spłacać, a do lata i wakacji pozostało jeszcze bardzo dużo czasu. Do tego dochodzi przeważnie trudna dla naszego organizmu pogoda i depresja puka do naszych drzwi.

Taki scenariusz w styczniu jednak wcale nie musi się zadziać. Nie jedyny wszak styczeń w roku ma 31 dni. Takich miesięcy jest więcej. Miła jest także perspektywa zbliżających się ferii zimowych. Choć 2 tygodnie laby adresowane są głównie do dzieci i młodzieży, ich rodzicom być może łatwiej będzie zaplanować urlop, by pędzić z nimi więcej czasu. W styczniu swoje święta obchodzą także babcie i dziadkowie – osoby kojarzone przeważnie z ciepłem, troską i dobrym słowem. Pogoda już od listopada w polskim klimacie zmusza nas, by przyodziewać się nieco cieplej, więc nie stycznia to wina, że trzeba nosić swetry, kurtki, czapki i szale. A podkreślam, że w tym roku styczniowa pogoda jest zgoła nie styczniowa. Ci, którzy mają na koncie jakiś kredyt, z pewnością w chwili zaciągania go, znali termin pierwszej raty spłaty, więc nie powinni czuć z tego tytułu dyskomfortu.

A styczeń to przede wszystkim karnawał  – czas radosny, rozśpiewany kolędą, pastorałką, w którym można napotkać psotne kolędnicze korowody. Ofert zabaw karnawałowych można wypatrywać niemal na każdym rogu. Organizatorzy prześcigają się w pomysłach, by przyciągnąć gości, proponując między innymi Western Party z „prawdziwym” rodeo! Zachęcam zatem, by zawieszony nos na kwintę, czym prędzej z niej odwiesić i dać się ponieść emocjom karnawału.

Hanna Grabowska-Macioszek