Moja Ruda

3 grudnia 2014

Historie niezwykłe, wywołujące dreszcz przerażania, czasem zabawne i pełne humoru – wszystko to w najnowszej, wydanej przez Urząd Miasta w Rudzie Śląskiej książce „Moja Ruda”. Autorzy publikacji zabierają czytelnika w podróż po rudzkich dzielnicach. Zawarte na blisko stu stronach opowiadania, fakty historyczne, legendy, bajki oraz wiersze prezentują jedenaście różnych spojrzeń na miasto. – Choć opowieści te zupełnie różnią się od siebie, przebija przez nie wielka sympatia dla Rudy Śląskiej – podkreśla Grażyna Dziedzic, prezydent Rudy Śląskiej.

 

„Moja Ruda” to zbiór jedenastu rozdziałów, z których każdy poświęcony jest innej dzielnicy. Podróż po mieście rozpoczyna się tekstem poświęconym Bielszowicom, zaś kończy rozdziałem o Wirku, w którym oprócz historii dzielnicy przedstawione zostały losy wireckiej synagogi. – Z przyjemnością oddajemy do rąk starszych i młodszych Czytelników książkę „Moja Ruda”, która z pewnością poszerzy ich wiedzę na temat miasta – podkreśla prezydent miasta Grażyna Dziedzic. – Jeśli tylko spróbujemy zagłębić się w przedstawiony przez autorów świat, z pewnością będziemy mogli odkryć różnego rodzaju ciekawostki, o których wcześniej nawet nie mieliśmy pojęcia – dodaje.

Autorami poszczególnych tekstów są lokalni pisarze i historycy: Krystian Gałuszka, Jerzy Buczyński, Sebastian Brudys, Jan Wyżgoł, Monika Czoik, Marek Wacław Judycki, Jan Kołodziej, Barbara i Adam Podgórscy, Aniela Stanisławska, Joanna Świtała – Mastalerz, Dorota Świtała – Trybek oraz Bronisław Wątroba. Wstęp do książki napisała aktorka teatralna i działaczka samorządowa Aleksandra Gajewska, zaś o oprawę graficzną zadbał rudzki malarz – Piotr Pilawa. – W działaniach promocyjnych miasto przede wszystkim skupia się na ludziach – ich talentach, pasjach i zamiłowaniach. Tym razem przyszedł czas na pisarzy – tłumaczy Renata Młynarczuk, pomysłodawczyni publikacji. – Serdecznie dziękuję autorom, którzy z zaangażowaniem, bez kosztów finansowych odpowiedzieli na naszą prośbę i przyłączyli się do projektu. Ta książka by bez nich nie powstała – dodaje.

– Publikacja „Moja Ruda” to materiał o charakterze promocyjno – edukacyjnym i w takiej formie jak na razie będzie wykorzystywana. Będziemy się jednak starali, aby wydawnictwo jak najszybciej pojawiło się w sprzedaży – zapowiada Krzysztof Piecha, naczelnik Wydziału Komunikacji Społecznej i Promocji Miasta. Przez najbliższy rok, przedruki tekstów będzie można znaleźć m.in. w „Wiadomościach Rudzkich”.

 

O tym przeczytamy w książce…

 

Podróż po dzielnicach miasta rozpoczyna się od Bielszowic. Autor tekstu – Marek W. Judycki – wprowadza Czytelnika w świat tej dzielnicy sprzed wielu lat, opowiadając przy tym, jak stopniowo narastała w nim miłość do niej. Oprowadza go po dawnych, charakterystycznych miejscach Bielszowic, przybliżając ich historię. Za każdym razem, kiedy autor odwiedza dzielnicę, odkrywa w nich coś nowego i intrygującego.

Z pełnej humoru bajki Anieli Stanisławskiej opowiadanej przez sowę dowiadujemy się, w jaki sposób powstała nazwa Bykowina. Okazuje się, że to na pamiątkę przyjaźni małej dziewczynki z bykami, które pomagały jej rodzinie w ciężkiej pracy w polu.

Na pewno wielu z mieszkańców Rudy Śląskiej intryguje nazwa Chebzie. Skąd się wzięła? Ilu z nas zdawało sobie sprawę, że na samym początku Chebzie było gęstym, ciemnym lasem? W niezwykłe szczegółowy sposób wyjaśnia to Jan Kołodziej, zarysowując dzieje dzielnicy już od XVII wieku i udowadniając, że jeśli ktoś uważa, że Chebzie to mało ciekawe miejsce, jest w błędzie.

Kolejnym wnikliwym badaczem etymologii nazw jest Sebastian Brudys, który zaznacza, że po raz pierwszy wzmianka o Czarnym Lesie pojawiła się w XIV wieku. Jego tekst jest niezwykle szczegółowym streszczeniem faktów historycznych, rozpoczynających się w średniowieczu. Autor snuje też rozważania na temat przyszłości dzielnicy.

Bardzo tajemniczy, przenoszący Czytelnika w świat metafizyki, jest opis kolejnej dzielnicy, czyli Nowego Bytomia. Krystian Gałuszka spacerując po Frynie, wnikliwie obserwuje różne miejsca i ludzi, których spotyka na swojej drodze. Dzięki niemu możemy poczuć śląskość dzielnicy, jej prawdziwe oblicze, ale przy tym mamy wrażenie, jakbyśmy przenieśli się w jakiś zupełnie inny, nierealny świat znany z literatury i filmu.

„Moja Ruda” to także lektura, przy której włos może zjeżyć się na głowie. W rozdziale poświęconym dzielnicy Godula, Jerzy Buczyński przedstawia rozmaite opowieści z burzliwego życia potentata przemysłowego Karola Goduli, który do dzisiaj wzbudza wiele kontrowersji. Autor pisze o tym, jaki był Godula, w jaki sposób zdobył olbrzymi majątek oraz jak za jego życia i po śmierci postrzegali go mieszkańcy tamtejszych terenów.

W publikacji „Moja Ruda” także wielbiciele poezji znajdą coś dla siebie. Postarał się o to Bronisław Wątroba, który zamieścił piętnaście wierszy dotyczących dzielnicy Halemba. A żeby było bardziej interesująco, utwory te napisane zostały po śląsku, więc mogą okazać się zachętą do nauki gwary dla tych, którzy jej nie potrafią. Innym wierszowanym utworem, autorstwa Moniki Czoik, zawierającym elementy baśni i legendy, jest opowieść o Orzegowie. To zabawna historyjka o królu Ożegu, który próbował wymyślić nazwę dla swojego królestwa. Bajka ta z pewnością sprawi wiele radości najmłodszym Czytelnikom.

W książce „Moja Ruda” nie zabrakło także czegoś dla miłośników sztuki kulinarnej. Otóż w opisie historii dzielnicy Kochłowice, dzięki Joannie Świtała-Mastalerz oraz Dorocie Świtała –Trybek, aż roi się od różnego rodzaju potraw i specjałów, które stanowią tradycję kulinarną tego miejsca. W tekście możemy spotkać się ze szczegółowym opisem wielu śląskich potraw, przygotowanych na święta, inne okazje oraz w dni powszednie. Co ważne, autorki podkreślają, że mimo zmieniających się czasów, tradycje kulinarne są podtrzymywane i przekazywane kolejnym pokoleniom – zarówno w Kochłowicach, jak i całej Rudzie Śląskiej.

Czy ktoś podejrzewał, że w Rudzie gościł kiedyś król Jan III Sobieski? Chyba nie. Jak podaje legenda „w Rudziej Kuźnicy sam uwijał się z szablą pod rozkazami rudzkiego hamernika”. A co łączyło polskiego króla z małą, niepozorną lipą, która rośnie w Rudzie do dziś ? Czytelnicy przekonają się po zapoznaniu się z tekstem Jana Wyżgoła.

Zbiór „Moja Ruda” zamyka przygotowany przez Adama i Barbarę Podgórskich rozdział o Wirku, gdzie oprócz historii dzielnicy przedstawione zostały losy wireckiej synagogi. To właśnie na tym obszarze pod koniec XIX wieku powstała niezwykła, skomplikowana architektonicznie budowla, która istniała obok innych kościołów.

Tekst i foto: UM Ruda Śląska