Leśny skarb

25 października 2016

To był upalny sierpień. Ja i mój brat Bartuś chcieliśmy jechać nad morze, ale tata powiedział, że pojedziemy w góry do Wysowej Zdroju w Beskidzie Niskim. Ośrodek, w którym się zatrzymaliśmy nazywał się „Zacisze” i położony był na wzgórzu w lesie. W wynajętym domku, który składał się z dwóch pokoi połączonych wspólnym korytarzem, mieszkaliśmy z kuzynami: Olą i Bartkiem oraz ich rodzicami.

 

Pewnego ranka, po śniadaniu, wujek powiedział do mnie i kuzyna:

– Wybralibyśmy się na spacer do lasu zobaczyć czy są grzyby. Chcecie iść z nami? – zapytał.

– Bardzo! – wykrzyknęliśmy z kuzynem równocześnie.

– No to się szykujcie. Weźmiemy koszyki i wychodzimy za piętnaście minut. – dodał mój tata.

Bardzo się ucieszyliśmy, że możemy z nimi iść na grzyby i już wyobrażaliśmy sobie, ile i jak wielkie znajdziemy. Niestety nie mieliśmy takiego szczęścia jak nasi ojcowie i po godzinie spaceru mieliśmy z kuzynem tylko po kilka sztuk w koszyku, ale postanowiliśmy nie poddawać się. Zbieranie grzybów tak nas pochłonęło, że nawet nie zauważyliśmy, kiedy oddaliliśmy się od rodziców. Po dziesięciu minutach szukania rodziców natknęliśmy się na zaskrońca. Zaczęliśmy za nim iść. Doszliśmy do dużej polany, na której było pełno grzybów. Bardzo nas to ucieszyło i zaczęliśmy je zbierać, oczywiście wszystkie jadalne. Mój kuzyn bardzo dobrze zna różne rodzaje. Po kilku minutach okazało się, że zapełniliśmy dwa kosze i nie mieliśmy już więcej miejsca. Nagle usłyszeliśmy, jak wujek i tata nas wołają. Krzyknęliśmy: „Jesteśmy tutaj, na polanie”. Wtedy zobaczyliśmy, że wujek i tata idą w naszą stronę. Bardzo się ucieszyliśmy, że nas znaleźli, ·bo koszyki były bardzo ciężkie i bolały nas już ręce. Nazbieraliśmy jeszcze trochę grzybów do koszyków naszych ojców i wróciliśmy do naszego domku. Wujek przejrzał koszyk mój i kuzyna, mieliśmy w nich prawdziwki, maślaki, podgrzybki, kozaki, babki i trochę rydzów oraz kurek.

Grzybobranie zakończyło się szczęśliwie, ale zapamiętałem jedno, żeby w lesie nie oddalać się od dorosłych, bo można znaleźć się w niezłych tarapatach. najadłem się trochę strachu, ale byłem z siebie zadowolony, bo nazbieraliśmy z kuzynem najwięcej grzybów. Kiedy rodzice znowu zapytali czy chcemy jeszcze raz iść do lasu, odpowiedzieliśmy, że mamy dość wrażeń na tych wakacjach i zostaniemy w ośrodku.

dsc00631

 

 

Mateusz Dworniczak