Kołocz, pierniki i inne bombony

16 grudnia 2014

Przed gospodyniami niełatwe zadanie. Już wkrótce będą musiały zakasać rękawy, by zagnieść ciasto, zmielić mak, czy wypatroszyć karpia. Nasz ekspert – Gertruda Baron z Zespołu Regionalnego „Jaśkowiczanie” z Jaśkowic podpowiada, co musi trafić na wigilijny stół.

 

– Wigilijny stół musi wyglądać jak ołtarz w kościele, a zatem stawiamy na nim krzyż, świece, biały obrus – mówi Gertruda Baron. – Pod ten obrus wkładamy sianko i pieniądze – podkreśla.

Jak zaznacza gospodyni z Jaśkowic, wieczerza rozpoczyna się od modlitwy i przełamania opłatkiem. A do potraw, których nie może na niej zabraknąć zaliczamy kartofle, chleb, tradycyjna zupa – konopiotka i kapusta z grzybami. – Na stole musi znaleźć się też karp, no po prostu musi, żadna inna ryba, tylko karp! – stwierdza kategorycznie pani Gertruda. Ze słodkich potraw Gertruda Baron wymienia moczkę, makówki, kołocz i pierniki i wszelkie inne słodycze, czyli po śląsku bombony oraz owoce.

W domu pani Gertrudy do stołu zasiada się o godzinie 18:00. Nie kultywuje się jednak zwyczaju oczekiwania na pierwszą gwiazdę, która pozwala tę Wigilię rozpocząć. Za to z wielką starannością dba się o to, by zostawić jedno wolne miejsce i nakrycie dla nieoczekiwanego gościa. Po skończonej wieczerzy domownicy przełamują się opłatkiem ze zwierzętami. – A o północy wyruszamy oczywiście na pasterkę. Natomiast łuskę karpia wkładamy do portfela, co ma symbolizować dobrobyt i wróży dużo pieniędzy w Nowym Roku – mówi Gertruda Baron.

Tekst i foto: Hanna Grabowska-Macioszek