Karpie na rzeź

12 grudnia 2014

Większość z was z pewnością nie wyobraża sobie wigilijnej kolacji bez tego jakże smakowitego gościa. Tradycja to tradycja – wszak niemal od zarania dziejów karp to jedna z potraw, bez których trudno byłoby obejść się w trakcie świątecznej uroczystej wieczerzy…

 

A jednak można… Wielu z was zapewne po przeczytaniu tego zdania, będzie w głębokim szoku i być może nie da wiary w to, co piszę, ale w mojej rodzinie karpia, ani żadnej inny ryby w wigilijny wieczór się nie jada. Przyczyną nie jest bynajmniej przejaw naszej ekstrawagancji, czy brak poszanowania dla tradycji, ale intensywna alergia jednego członka rodziny na białko rybie. Poza tym, czy to aż taka dobra tradycja? Ośmielam się nie zgodzić! Nasza wigilia nie jest przez to absolutnie jakaś gorsza, czy mniej bogata w świąteczne potrawy. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że jest lepsza – bo karp – też stworzenie boże i nie musimy mu łba ucinać, patroszyć i smażyć – reasumując zabijać. Dzięki temu nie przykładamy ręki do masowej rzezi karpi, jaką co roku obserwujemy w okresie bożonarodzeniowym. Naszą rodzinną tradycją jest niejedzenie ryb na wigilię.

Jak co roku postuluje Klub Gaja, karp też ma swoje prawa. Jeśli więc już koniecznie musicie go zjeść na tę wigilię, to zadbajcie chociaż o to, by na ten stół trafił mniej storturowany i umęczony. Najlepiej niech wam go już zabiją w punkcie, w którym go kupujecie i niech nie pływa przed świętami w waszej wannie…

Bo z takim, co pływa, można się… nawet zaprzyjaźnić. Tak, jak kiedyś moja babcia… Pewnego roku na kilka dni przed wigilią, w wannie babci zagościł karp. I był taki milutki, że jak się postukało w brzeg wanny, podpływał, dał się pogłaskać. Babcia i dziadek tak go polubili, że przed wigilią… wypuścili go do stawu, bo nie mieli serca go zabić.

Jak widać można porzucić tradycję, na rzecz całkiem nowej tradycji. I nie musi być ona narzucona przez wieki. Każda rodzina ma jakąś swoją tradycję… na przykład…zamiast barszczu z uszkami, czy grzybowej – zupa pomidorowa! A korzenie tej zupy są piękne i wzruszające z miłosną historią w tle. A najważniejsze, że jest to rodzinna tradycja kultywowana i pieczołowicie pielęgnowana od lat. I wasze tradycje też mogą takie być.

 

Tekst i foto: Hanna Grabowska-Macioszek