Jeśli szusować, to tylko na Soszowie

4 grudnia 2018

No to chyba raczej soszować, bo w Stacji Narciarskiej Soszów inaczej być nie może!

 

Nie może być inaczej, bo jak pokazują tamtejsze kamerki, przygotowania, by godnie amatorów białego szaleństwa na Soszowie podjąć, ruszyły pełną parą i tempa nie zwalniają.

Jak wieść bowiem niesie, pierwsi użytkownicy beskidzkich stoków w górach pojawili się już z końcem listopada. Górskie kurorty, także ten wiślański spodziewają się jednak najazdu turystów, a w tym głównie narciarzy, dopiero na Sylwestra.

A jeśli o wiślański kurort i narciarzy się rozchodzi, to nie ma innej opcji dla nich, jak kierunek Soszów. Jeden z najpopularniejszych beskidzkich szczytów, który przez cały rok przeżywa swoiste oblężenie wielbicieli turystyki pieszej, zimą przeobraża się w prawdziwy raj dla narciarzy i snowboardzistów. Jedni i drudzy, proszę mi wierzyć, znajdą na soszowskich stokach dogodne warunki dla realizowania swoich pasji, doskonalenia umiejętności, a także zdobywania pierwszych szlifów. Różnorodność tras Stacji Narciarskiej Soszów jest tak duża, że każdy znajdzie na nich odpowiednie dla swoich technik, stopnia zaawansowania warunki. Ci, którzy po raz pierwszy będą mierzyć się z narciarstwem i obawiają się, że mogą z Soszowem przegrać, powinni skorzystać na pewno z wiedzy i doświadczenia tamtejszych instruktorów ze Szkoły Narciarskiej Nova www.novasoszow.pl.

Warto podkreślić, że narciarzy na szczyt wwozi komfortowa kolej kanapowa, wygodna i nowoczesna. To 90 czteroosobowych kanap, o długości 815m i różnicy wzniesień 183m. Przepustowość – 2400os/h.

Na nartach jeżdżę od czwartego roku życia. Z dziecięcych lat, kiedy to penetrowałam wspólnie z rodzicami beskidzkie trasy narciarskie, pamiętam, że jednym z wyczekiwanych punktów dnia na stoku, była przerwa na herbatkę z cytrynką i przygotowane przez mamę kanapki. Takąż herbatkę z cytrynką wypić można także w lokalu Stacji Narciarskiej Soszów. Kanapek od mamy co prawda tam nie zjemy, ale inne przysmaki kuchni regionalnej i nie tylko, na pewno zrekompensują ich brak. Polecam! Sprawdziłam.

Nie byłabym sobą, gdybym przy okazji Soszowa, nie podkreśliła, że ta właśnie stacja narciarska mieści się w „moim” ukochanym Jaworniku. A jak moi wierni Czytelnicy wiedzą, Jawornik to moje miejsce na ziemi, które odwiedzam zarówno latem, jak i zimą. Eksploatując dosyć intensywnie co roku trasy Soszowa, zaobserwowałam, że od paru sezonów tak dobrych zjazdów, nie odbyłam nigdzie indziej. Trasy bowiem są bardzo dobrze przygotowane, stoki ratrakowane, a w razie potrzeby dośnieżane.

Nie wierzycie? Sami się przekonajcie. Gorąco zachęcam.

Hanna Grabowska-Macioszek

Foto: Wagart