Jak zobaczysz jasność w tunelu, to nie idź w stronę światła? …. „[(.;,:?!–…)]”

9 listopada 2017

Chyba każdy kiedyś słyszał owo stwierdzenie? Być może? Co oznaczają za nim znaki przestankowe? Przekonamy się, odwiedzając najnowszą ekspozycję w Galerii Jednego Dzieła w Muzeum Śląskim.

 

Właśnie wróciłam z wernisażu prasowego nowej wystawy autorstwa Mirosława Bałki. Siedzę przed komputerem, a w głowie czuję zawrót, oszołomienie, moje myśli wirują, nie wiem, co napisać. Na przemian moje ciało przechodzą dreszcze zimna i gorące poty. Jego temperatura raz spada poniżej 35 stopni, by za chwilę wybuchnąć do 45. Nie wiem, co pisać, jakich słów użyć? A może je pominę i użyję znaków przestankowych!?!

Wychodząc z Galerii Jednego Dzieła w Muzeum Śląskim, z trudem złapałam oddech. Było mi słabo i z trudem powstrzymałam omdlenie. Przed oczami wciąż miałam ciemność i migotliwe „mroczki”. Szukałam światła w tunelu. – To bardzo ciekawa interpretacja, ale jest to naturalna skłonność – mówi kuratorka wystawy Anda Rottenberg. – Człowiek reaguje na światło przede wszystkim wzrokiem. Gdy ten wzrok go zawodzi i widzi, że znajduje się w ciemności, to tego światła tym wzrokiem szuka. Jeśli go nie widzi, uruchamia inne refleksje i to jest najważniejsza cecha tej pracy. Wiem, że pójdziesz w stronę światła, ale jak do niego dojdziesz, to musisz się zastanowić, co dalej. Są momenty olśnienia, ale w gruncie rzeczy krążymy w ciemnościach i musimy sobie z tą ciemnością poradzić. To światło w tunelu to wiele możliwości, ku którym ono nas prowadzi. To uświadomienie odbiorcy, że istnieje też ten aspekt ograniczoności funkcjonowania ludzkiego ciała w temperaturze 35 do 45 stopni, kiedy ciało umiera – podkreśla Anda Rottenberg.

Temperatura ciała człowieka świetnie nawiązuje do temperatur panujących na dole w kopalni, bo najnowsza instalacja Mirosława Bałki, jak żadne wcześniejsze dzieło w tej galerii tak mocno nawiązuje do kopalnianej ciemności, do specyfiki naszego regionu, do samego Muzeum Śląskiego, do jego przestrzeni Bez zbędnych słów, a z tym w co tak bogate jest nasze życie – bogate w znaki przestankowe. – Okazuje się, że za pomocą samych znaków, nie będących tak dziś powszechnymi i popularnymi emotikonami można, bez posługiwania się słowami, wyrazić tak wiele – mówi dyrektor Muzeum Śląskiego Alicja Knast.

Instalacja robi wrażenie że zaskakujące – mało powiedziane. W zupełnej czerni widzimy, a raczej nie widzimy, doświadczamy – korytarzy wyłożonych czarną trapezową blachą – surowiec tak powszechnie stosowany niegdyś i niejednokrotnie do dziś na Śląsku w dziele Mirosława Bałki nagle szlachetnieje. – Tu w tej pracy to, co jest też ważne to dojście do niej, przemieszczanie się. Nie dojście do jakiegoś celu, ale skupienie się na sobie tu i teraz. To specjalny projekt stworzony z myślą o Śląsku, przeprowadzony bardzo wnikliwie. Na tyle na ile oczywiście przez rok udało mi się poznać ten region. Zaklejone na żółto prześwity to nawiązanie do górniczego przyjaciela – kanarka, który zarówno w kopalni, jak i tu jest bardzo wymowny. Wiemy, że kiedy on umiera, dzieje się coś niedobrego – mówi Mirosław Bałka.

Autor koncentruje się na kondycji ludzkiego organizmu i jego ograniczeniach. Odwołując się do problemu zanieczyszczenia powietrza i specyfiki pokopalnianej przestrzeni (korytarze będące częścią instalacji przywołują na myśl wyrobiska górnicze), artysta ukazuje kruchą granicę życia i śmierci. Opowiada zarówno o organizmie ludzkim, jak i miejskim – o tym, co widać gołym okiem i o tym, co jest ukryte we wnętrzu ciała i we wnętrzu ziemi.

Dzieło Mirosława Bałki „[(.;,:?!–…)]” jest czwartym eksponowanym po „Modrym” Leona Tarasewicza, „Mi’ma’amakim…*Psalm 130” Carole Benzaken oraz „Reflection / Odbiciu / אָפּשפּיגלונג” Daniego Karavana w Galerii Jednego Dzieła.

Zachęcam do własnego doświadczania instalacji Mirosława Bałki. Można tego dokonać już od jutra – 10 listopada.

Hanna Grabowska-Macioszek