„Jak to, wiosna?”

21 marca 2016

„Wiosna tuż, tuż”, ale czy aby na pewno? W ciągu minionych dwóch lat, my Polacy, bardzo odczuliśmy zmiany klimatu. Co to znaczy?

 

Brak śniegu w zimę, mało słońca w lato, deszcz wiosną i słoneczne promienie jesienią. Tak jakby ktoś powrzucał wszystko do jednego garnka i utworzył nowe pary. Ale zastanawiając się nad tym głębiej, pory roku nie są tylko pewnymi sezonami zmieniającymi się na przemian w ciągu dwunastu miesięcy. Istnieją jako otwarcie nowego etapu w życiu.

Często słyszymy: „Zacznę biegać od wiosny”, „Jesienią nauczę się jeździć na rolkach”. Nawet taka mała zmiana temperatury i wyglądu otoczenia, wpływa na nasze nowe wybory. Najwięcej przemian dokonuje się właśnie wiosną. Dlaczego? Jest to idealna pora na rozpoczęcie czegokolwiek. Tak jakby jeden rok, był jednym dniem. Jesień i zima porą snu, która kończy się bladym przebłyskiem światła. A po dwudziestym pierwszym marca – odzwierciedleniu nieszczęsnego dźwięku budzika – wstajemy na nogi.

Wiosna to także odrodzenie się wszelakiej roślinności. Trawa staje się bujna i zielona, drzewa rozkwitają, a krzewy wypuszczają wspaniałe pędy. Zwierzęta wybudzają się ze snu, podobnie jak my. Ale najpiękniejszą rzeczą dziejącą się podczas tego pięknego sezonu jest Wielkanoc, czyli Zmartwychwstanie Pańskie. Przez czterdzieści dni szykujemy się do tego dorodnego święta. I to właśnie jest moją tradycją rodzinną. Co tydzień chodzimy razem do kościoła, modląc się i w niecierpliwieniu oczekując Zmartwychwstania Pana. Jest to czas, w którym spełniamy swoje postanowienia wielkanocne. Oczywiście nie może zabraknąć dekorowania jajek i innych przyjemnych zabaw związanych z tych okresem. A już w Niedzielę Wielkanocną ze smakiem spożywamy jedzenie, poświęcone w Wielką Sobotę. Najprzyjemniejszą rzeczą dla mojego brata i dla mnie jest kolorowanie pisanek. Na samym początku farbujemy jajka na tyle barw, ile się da, a następnie za pomocą farb lub pisaków, malujemy przeróżne wzorki. W zeszłym roku stworzyliśmy „Harry Potter – wersja do zjedzenia”. Mama bardzo się zdziwiła, gdy zamiast zwyczajnych pisanek z nieoryginalnymi szlaczkami, ujrzała dwa niebieskie jajuszka z podobizną czarodzieja.

Jak większość rodzin, co roku sadzimy rzeżuchę. Ale niestety za każdym razem przypominamy to sobie za późno. I potem szaleństwo, bo w żadnym sklepie już jej nie ma. Na szczęście nasza babcia nigdy nie zapomina o takich rzeczach, więc jesteśmy corocznie przez nią ratowani. Bo co to za święta bez tej zielonej roślinki? I tak mniej więcej wygląda nasz czas i przygotowania wielkanocne. Niby wszystko zaplanowane, a na końcu okazuje się, że jest jeszcze wiele do zrobienia.

Kinga Kołodziejczyk