Jak Polacy wygrali mistrzostwa okiem kibiców

22 września 2014

Spodek był biało-czerwony, zapełniony na full, pierwszy set dyktowali Brazylijczycy i nasi przegrali. Ale kolejne, a co za tym idzie – wielki finał Mistrzostw Świata w Siatkówce należał do Polski! I nadal należy… do następnych mistrzostw.

 

 

Po pechowym dla Polaków pierwszym secie, niektórzy wieścili już porażkę – 3:0. Na szczęście takich czarno widzących było niewielu i jak się okazało ich marudzenie stało się najwyraźniej wodą na młyn dla Biało-Czerwonych. Wygrali, acz z niewielką przewagą, więc nerwy były. Nasi siatkarze spisali się bezapelacyjnie. Rewelacyjni byli wszyscy zawodnicy. Kibice przechodzili samych siebie. Na trybunach ci najmniejsi wierni fani polskiej siatki, mimo później godziny, dzielnie zagrzewali swoich ulubieńców do walki. I entuzjastycznie kibicował sam prezydent Komorowski z Pierwsza Damą. I byli szczęśliwą parą prezydencką szczęśliwego kraju. Nikt z komentatorów nie wspomniał nic za to i ministrze sportu…chyba że się gdzieś zakamuflował, a świeżo upieczona pani premier…? Ponoć sportem nie interesuje się wcale.

Nie sposób nie wspomnieć o kontrowersjach, jakie wywołało wykupienie na wyłączność i zakodowanie meczów przez jedną z telewizyjnych stacji komercyjnych. Jednak za sprawą apelu prezydenta Komorowskiego do właściciela tej stacji, jeśli Polacy dojdą do finału, transmisja ta zostanie udostępniona wszystkim. I tak się stało. W tym punkcie może warto się pochylić nad tym, na które dziedziny sportu powinno się przeznaczyć w naszym kraju więcej pieniędzy z budżetu państwa? Na mecze piłki nożnej, w której nasi piłkarze grają jak ostatni nie powiem co, to jakoś pieniądze się znajdują, a to jest po prostu skandal, bo tu gdzie Polacy dostarczają nam wszystkim takich super emocji, to kasy nie ma. I trzeba prosić się o łaskawe odkodowanie meczów, by każdy mógł te emocje przeżywać. Piłka nożna nie jest pępkiem świata i może w końcu ktoś zacznie się liczyć z tą częścią narodu, która chce oglądać inny od nożnej sport. To, jak odnosimy prawdziwe sukcesy, a nie jak gryziemy murawę…i tylko gryziemy. A może nasz rząd powinien rozważyć zamknięcie darmowej autostrady A1, w czasie wakacji na jeden dzień, dzięki czemu każdy kibic mógłby oglądać zmagania z Mistrzostw Świata w telewizji ogólnodostępnej.

W komentarzach brakuje także glorii dla trenera –  Antiga – to przecież ojciec sukcesu – a super facet, w którego umiejętności wszak mocno powątpiewano, bo to były zawodnik i zastanawiano się czy sobie poradzi.

Podczas wręczania nagród super cieszyli się Niemcy i to było fajne, Brazylijczycy byli smutni, a nasi fruwali i to było piękne. Ale po meczu, kiedy pod siatką podawali sobie ręce bardzo ładnie się zachowywali – uznali zwycięstwo naszych.

Nie był to pierwszy finał Mistrzostw Świata w zestawieniu tych drużyn. W 2006 roku obie reprezentacje rywalizowały ze sobą – wówczas górą była Brazylia. Nasza drużyna z tamtego okresu, potraktowała srebrny medal jako sukces przed wyjściem na spotkanie finałowe. Na szczęście tym razem nasze Orły nie popełniły już tego błędu, ogrywając Brazylię w finale.

No i koniec. Po 40 latach zdobyliśmy Mistrzostwo Świata po przepięknej i pełnej zwrotów walce pokonaliśmy Brazylię 3:1. Z 13 meczów wygraliśmy 12, przegrywając jedynie z USA. Oprócz tego nasi zawodnicy zdobyli nagrody indywidualne: najlepiej blokujący – Karol Kłos oraz rewelacyjny Mariusz Wlazły – najlepiej punktujący i najbardziej wartościowy zawodnik turnieju.

I młody stażem trener Stephane Antiga, dla niektórych zawodników reprezentacji jeszcze niedawno kolega klubowy, bez którego nie byłoby pewnie takiego sukcesu.

Naprawdę szkoda przez duże „Sz”, że pozostaje jednak ten pewien niesmak – brak możliwości obejrzenia wszystkich meczów reprezentacji na kanale ogólnodostępnym. Bezwzględne prawa kapitalizmu wzięły górę nad patriotyzmem.

 

 

A na zakończenie jeszcze jeden głos – kogoś, kto mieszka w bliskim sąsiedztwie Spodka. Dobrze, że ten cały harmider związany z mistrzostwami się skończył. W końcu będzie gdzie zaparkować.