Dobra na wszystko

13 marca 2018

Mimo, że jeszcze gdzieniegdzie skuta lodem, a szczególnie na rzece, Wisła przyjęła mnie jak zwykle bardzo gościnnie.

 

Przedwiosenny krajobraz Wisły być może i nie zachwyca tak jak w pełni lata, czy śnieżnej zimy. Błotniste roztopy i szaro-bury pejzaż daleki jest od pięknego, a jednak wizyta w tej niedużej górskiej miejscowości była jak zawsze bardzo budująca. Co ciekawe – na wiślańskim deptaku – tłumy! Tłumy też na stokach. Narciarze wyciskają z sezonu ostatnie możliwości. Jak wieść niesie, podobno zima jeszcze da się we znaki zarówno ujemną temperaturą, jak i śniegiem. Być może zatem amatorzy białego szaleństwa, jeszcze wcale nie muszą żegnać się ze sprzętem narciarskim. Właściciele ośrodków z pewnością zadbają o to, by jeszcze przyciągnąć ich odpowiednimi warunkami, a przy odrobinie szczęścia …marcowe słońce i narty… nie ma chyba nic przyjemniejszego. Mimo tego jednak z niecierpliwością czekam już na wiosnę i choć w Wiśle niestety jeszcze jej nie widać, po niedawnych tam krótkich niestety odwiedzinach, tę wiosnę już czuję… Dzięki Wisło!

Hanna Grabowska-Macioszek