Co region to inny obyczaj wokół wielkanocnego stołu

12 kwietnia 2017

Mogłoby się wydawać, że jeśli Wielkanoc na Śląsku, to jedna tradycja, jedne obyczaje, jedne świąteczne potrawy na stole. Nic bardziej mylnego – wszak obszar Górnego Śląska obejmuje tak szeroki teren, że trudno o jednolitość wokół Wielkanocy. O tych różnych obyczajach opowiadają nasze ekspertki: Barbara Kleczka z Koła Gospodyń Przyszowice oraz Krystyna Mikulska z Koła Gospodyń Wiejskich Twardowice.

 

P1060062

 

Coraz bliżej Wielkanoc. Już na kilka dni przed tymi najważniejszymi w kościele Katolickim świętami na okolicznych bazarkach, targowiskach i w sklepach prawdziwe tłumy. Gospodynie uwijają się z zakupami, by czym prędzej zakasać rękawy i za warzenie wielkanocnych przysmaków się zabrać. Jak mówi Krystyna Mikulska, na stół wielkanocny w Twardowicach trafiają obowiązkowo jajka. – Jajka koniecznie malowane. Musi być szynka wędzona, zupa chrzanowa z jajkiem i wędzonką według przepisu mojej babci. To potrawy spożywane na obiad, ale w Wielką Sobotę zaraz po powrocie ze świecenia pokarmów do domu – mówi Krystyna Mikulska. – W Niedzielę Wielkanocną celebrujemy już inne obyczaje związane z biesiadowaniem i świątecznym jadłospisem – mówi. To bardzo interesujące – mięsne dodatki do zupy troszkę nijak się mają do tradycji postu, którego nie honoruje się w Wielką Sobotę zaledwie od paru lat. Jak mówi Krystyna Mikulska, w Twardowicach przyjęło się, że po poświeceniu pokarmów post już nie obowiązuje i to zwyczaj, który tamże trwa od dawna. – W Przyszowicach natomiast poświęcone pokarmy spożywamy dopiero na wielkanocne śniadanie: jajko, kiełbaska, szyneczka – mówi Barbara Kleczka.

Obecnie przestrzeganie postu nie jest już takie restrykcyjne jak niegdyś. Dawniej szczególnie na Śląsku bardzo pieczołowicie dbano o to, by ktoś przypadkiem już w drodze z kościoła do domu z koszyczka ze święconką kiełbaski nie podjadł.

W moim rodzinnym domu zawartością święconki nikt za bardzo się nie interesował. Koszyczek stał na stole bardziej jako dekoracja. Poświęconym jajkiem dzieliliśmy się między sobą, rozpoczynając niedzielne śniadanie. Na wielkanocny stół trafiała szynka surowa, którą mama przed podaniem gotowała. Na bazie wywaru z tej szynki na obiad gotowała wielkanocny żur – z jajkiem, pieczarkami i białą kiełbasą. Do tego były jajka na twardo, ufarbowane na brązowo w cebuli. Każdy z domowników brał po jednym jajku i rozpoczynaliśmy zabawę w zbijanie jajek. Wygrywał ten, kto stłukł pozostałym jajka, a swoje miał nie popękane. Wśród świątecznych potraw była też biała kiełbasa w mące i cebuli, chrzan i wiosenne warzywa. Hitem świątecznej uczty były buły drożdżowe z rodzynkami pieczone przez moją mamę. Zdziwić może fakt, że buły te w mojej rodzinie w okresie świątecznym spożywa się zamiast chleba. Najlepiej smakują z szynką i chrzanem – palce lizać!

Tekst i foto: Hanna Grabowska-Macioszek