By wyleczyć złamane serce?

6 marca 2018

Polecamy rozmowę z Gabrielą Gargaś autorką najnowszej pozycji Wydawnictwa Filia „Minione chwile”. Cały wywiad już w kwietniu na łamach Gońca Górnośląskiego! Książka autorstwa Gabrieli Gargaś będzie jedną z nagród w naszym wielkanocnym konkursie. Po szczegóły zapraszam na www.goniec-gornoslaski.pl do Kategorii „Wiadomości”.

 

Twoja najnowsza powieść ,,Minione chwile” opowiada historię Anny, która zostawia wszystko za sobą i wyjeżdża do Szkocji, by wyleczyć złamane serce. Sama mieszkasz za granicą, czy spotykasz kobiety, które otwarcie mówią: wyjechałam, by zapomnieć?

 

Gabriela Gargaś: Spotkałam kilka osób, które wyjechały za granicę, by zapomnieć. I to nie tylko dlatego, że miały złamane serce, ale żeby zapomnieć o bolesnych wspomnieniach, albo by zacząć wszystko od nowa.

 

Opisujesz w książce blaski i cienie emigracji. Zarówno tej powojennej dotyczącej polskich żołnierzy, jak i współczesnej, wszystkich młodych ludzi, którzy szukają lepszej przyszłości. Udało ci się wyciągnąć jakieś uniwersalne wnioski? Co jest najtrudniejsze, gdy mieszka się tysiące kilometrów od domu?

G.G.: Dla mnie najtrudniejsza jest tęsknota, za rodziną, tradycją, polskością. Na obczyźnie bardziej docenia się to wszystko, co zostawiliśmy w Polsce. A bynajmniej ja tak czuję i odbieram. Odległość robi swoje, nie zawsze możesz być z bliskimi. Na przykład ktoś z rodziny miał wypadek, a ty nie możesz od razu być przy nim w szpitalu. Niektórzy Brytyjczycy, uważają nas za obywateli drugiej kategorii. Oczywiście o tym głośno nie mówią, ale dają to niekiedy odczuć. Tak było po drugiej wojnie światowej, o czym wspomniałam w książce. Nawet jeśli mieszkasz tutaj 10 czy 15 lat, masz Brytyjskich znajomych to i tak dla niektórych jesteś obcy. I nigdy nie będziesz u siebie.

 

Cofając się do czasów powojennych nie omijasz trudnych emocji. Choć jest to fikcja literacka, bazowałaś na wielu materiałach źródłowych. Czy czytelnicy mogą spodziewać się autentycznych emocji, dylematów, historii, które mogłoby wydarzyć się naprawdę?

G.G. Historia, którą opisałam z pewnością mogłaby wydarzyć się naprawdę. Związek Abigail i Waldka jest trochę inspirowany prawdziwymi zdarzeniami. Zresztą wielu z nas przeżyło taką szaloną miłość. Pełną namiętności, nasiąkniętą przeróżnymi emocjami. Życie pisze naprawdę niezwykłe scenariusze, niektóre tak nieprawdopodobne, że nie sposób je sobie wyobrazić, nawet pisarzom. Czasami wystarczy bowiem sięgnąć po historię, która zdarzyła się tuż obok nas i dodać coś od siebie by powstała powieść jedyna w swoim rodzaju. W książce opisuję też mroczne miejsca tak jak Bangour Village Hospital , miejsce, w którym byłam. Dość mroczne, otulone gęstą mgłą. Jest położone na około tysiącu akrów ziemi. Klimat dość ponury. Szczególnie późną jesienią, niczym z filmów Hitchcocka. Ponoć po opuszczonym szpitalu psychiatrycznym spacerują duchy pacjentów. Historia na temat szpitala, którą opisałam w książce: „Minione chwile” jest przekoloryzowana. Oczywiście w latach czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku zdarzały się straszne rzeczy w szpitalach psychiatrycznych, takie jak elektrowstrząsy wykonywane na pacjentach, lobotomie, bicie i gwałty, a także inne eksperymenty.

C.d. w kwietniowym Gońcu Górnośląskim.