Bo w żeglarstwie jest magia

12 listopada 2014

Niezwykłą kolejną morską przygodę przeżyli żeglarze i wielbiciele szant w Chorzowie. W Chorzowskim Centrum Kultury i Tawernie Żeglarskiej Stary Port świętowano jubileuszową 30-letnią już „Tratwę” – Festiwal Piosenki Żeglarskiej.

 

„Tratwa” to impreza, która dobrze zakorzeniła się w kalendarzu chorzowskich wydarzeń kulturalnych, a przez śląskich wilków morskich przez cały rok wyczekiwana. Dziwić może fakt, że festiwal piosenek o tematyce żeglarskiej co roku odbywa się na Śląsku, który raczej ze sprzyjającymi warunkami do pływania łajbą się nie kojarzy. Jak zapewnia jednak dyrektor festiwalu „Trawta” Krzysztof Bobrowicz, nic bardziej mylnego. – Środowisko wilków morskich na Śląsku jest bardzo liczne – mówi Krzysztof Bobrowicz. – Wielu z nich oprócz tego, że czynnie wyprawia się na żeglugę i przeżywa przygody, lubi także o nich posłuchać i pośpiewać i sądzę, że właśnie dlatego festiwal ma tak długą tradycję, która tak zakorzeniła się w województwie śląskim. Ma ogromne grono swoich wielbicieli, którzy co roku chętnie w nim uczestniczą. Co trzeba podkreślić spora ilość akwenów wodnych na obszarze województwa doskonale sprzyja żegludze. Przyznam, że kiedy po raz pierwszy organizowałem festiwal, byłem zaskoczony, że jest ich tu aż tyle – wyznaje

W Festiwalu Piosenki Żeglarskiej „Tratwa” biorą udział wykonawcy, którzy dobrze wiedzą o czym śpiewają. Wszyscy są żeglarzami, więc teksty śpiewanych przez nich utworów nierzadko opisują ich własne przygody. W tym roku wystąpili: Rafał Gołąbowski, Szkocka Trupa, Trzecia Miłość, Henryk Czekała „Szkot”, Toman & Synowie, Ryczące Dwudziestki, Prawdziwe Perły, Cztery Refy i Brasy.

To by posłuchać o przygodach innych żeglarzy, a tym samym powspominać swoje, przyciągnęło stałych bywalców festiwalu. Pan Jacek w tym roku jednak wybrał się na chorzowską „Tratwę” wspólnie z dziećmi, bo jak mówi chce ich „zarazić” pasją do żeglarstwa. – W tym jest jakaś taka magia. Jak łódka się rozpędza popychana tylko siłą wiatru. Są to przeżycia i wrażenia, które powodują, że tak chętnie powracam na wodę – tłumaczy pan Jacek, który tegoroczne wakacje spędzał z rodziną na Mazurach. Zarówno syn pana Jacka Bartłomiej, jak i córka Gosia byli zachwyceni rejsem. – Najlepsze jest to, że codziennie jest się w zupełnie innym miejscu. Bardzo nam się podobało – mówią. Pani Basia przyszła na festiwal z wnuczką Olą. Choć sama nie żegluje, tematyka szant jest jej bardzo bliska, bo ma zapalonych żeglarzy wśród członków rodziny. – Jestem miłośniczką tej muzyki. Chciałabym, żeby Ola też ją pokochała – mówiła.

Zdaniem organizatorów festiwalu żeglowanie spełnia znakomicie funkcję edukacyjno-wychowawczą dla młodzieży. Uczy między innymi pokory, odpowiedzialności i sprawności manualnych.

Tekst i foto: Hanna Grabowska-Macioszek

 

Szanty to utwory o ogromnym spektrum muzycznym dla wykonawców. Tradycyjne klasyczne wykonywane przeważnie a cappella, czyli polegające na śpiewaniu przez jednocześnie wielu artystów bez towarzyszenia instrumentów. Swoje korzenie czerpią z pracy – marynarze wykonując swoje zadania, często nawoływali się wzajemnie na przykład w trakcie wiosłowania, czy wyciągania liny z kotwicą. Potrzebny był rytm, aby zrobić to szybko i sprawnie w jednym momencie. Ale po pracy na żaglowcu marynarze też odpoczywali i bawili się przy muzyce w tawernach portowych. Tam piosenkom towarzyszyły już instrumenty.